KLASZTOR W SERCU MIASTA – II etap renowacji Klasztoru Ojców Dominikanów w Lublinie
Instytucje
Fundacja Ponad Granicami
Sponsorzy i Współpraca
Droga Św. Jakuba
Via Jagiellonica
Akademia Złota 9
Gimnazjum i Liceum Śródziemnomorskie im. Św. Dominika Guzmana
Młodzieżowy Dom Kultury Pod Akacją
4992.jpg








14227.jpg








14229.jpg


Projekt zrealizowany w latach
2007-2013 >>>

4995.jpg




14154.jpg












7607.jpg









_________________________
Prace konserwatorskie na sklepieniu bazyliki - Dofinansowano ze środków Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego

Program: Dziedzictwo kulturowe
- Ochrona zabytków
7027.jpg







Program Dziedzictwo kulturowe
priorytet 1 Ochrona zabytków
Konserwację elewacji oraz remont dachu Kaplicy Firlejów
w Bazylice oo. Dominikanów
p.w. św. Stanisława w Lublinie
dofinansowano ze środków
Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego
_________________________
REMONTY PROWADZI:
KKZ M. Filip, A. Filip s.c.
14942.jpg









_________________________

9949.jpg

_________________________
5014.jpg
_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _
11657.jpg




_________________________
POLECAMY:

5019.jpg

5020.jpg



9086.jpg



7290.jpg
Gimnazjum i Liceum

im. Św. Dominika

7953.jpg
Droga Św. Jakuba
Droga Lubelska

7396.jpgKupując album Renesans Lubelski wspierasz remonty Bazyliki
_________________________
NASI SPONSORZY

16748.jpg





4901.jpg



   



  13594.jpg
   www.lukaszkubiak.pl



9004.jpg










instytucje
Fundacja Ponad Granicami im. Świętego Jacka Odrowąża

Jej celami są:
- szukanie dróg zbliżenia i pojednania między Polakami a ich sąsiadami, poprzez organizowanie spotkań wielostronnych z przedstawicielami narodów Europy Środkowo-Wschodniej;
- wspieranie inicjatyw ekumenicznych i prowadzenie dialogu z przedstawicielami innych religii (ewangelicy, prawosławni, żydzi);
- propagowanie kulturalnego dziedzictwa Europy opartego na wartościach i tradycji chrześcijańskiej, z podkreśleniem tego, co służy pojednaniu między religiami i narodami;

Najbardziej znanymi inicjatywami Fundacji są Debaty Dwóch Ambon (więcej o Debatach - tutaj >>>), spotkania Przekraczać mury oraz konwersatoria Przedsiębiorczość kultura religia.

Prezesem fundacji jest o. Tomasz Dostatni OP (więcej >>>)

6834.jpg


-

6835.jpg- - -

11069.jpg





                           Felietony o. Tomasza Dostatniego na JemLublin.pl - czytaj >>>


14581.jpg

BLOG O TOMASZA NA DOMINIKANIE.PL >>>













Wydarzenia organizowane lub współorganizowane przez

Fundację Ponad Granicami


___ ___ ___
18 kwietnia 2018, Warszawa

Medal dla o. Tomasza Dostatniego

Ojciec Tomasz Dostatni OP, otrzymał 18 kwietnia, w przeddzień 75 rocznicy wybuchu Powstania w Getcie Warszawskim medal honorowy Powstanie w Getcie Warszawskim. Medal od lat przyznaje Stowarzyszenie Żydów Kombatantów II wojny Światowej. „Za walkę z przejawami ksenofobii, nacjonalizmu i antysemityzmu, jako wyraz uznania i wdzięczności za okazywane nam i reprezentowanej przez nas sprawie…” napisano na dyplomie medalu. Uroczystość odbyła się w Domu Literatury na Starym Mieście w Warszawie.


Ojciec Tomasz Dostatni, dziś prowadzi Fundację Ponad granicami, która zajmuje się między innymi dialogiem polsko – żydowsko – chrześcijańskim. Jest autorem rozmów i książki z Szewachem Weissem W dwóch światach. Publicystą wielokrotnie zajmującym zdanie w kwestii nacjonalizmu i antysemityzmu. Także uczestnikiem wielu spotkań, debat i wykładów, dotyczących chrześcijańskiej relacji do judaizmu i Żydów.
W Lublinie, Warszawie, Poznaniu, Pradze, także poza Polską w Jordanii, Czechach, w Ukrainie, Włoszech, Niemczech, Słowacji. Zajmuje się także zwalczaniem stereotypów antysemickich, oraz ukazywaniem nauki katolickiej w relacji do Judaizmu.


19917.jpg19915.jpg19916.jpg











___ ___ ___
8 kwietnia 2018,
książka - o.Tomasza Dostatniego

Posługa Słowu w prymasowskim Gnieźnie
19888.jpg
w rozmowie z Tomaszem Dostatnim OP i Lidią Ciecierską



Książka – wywiad o znaczącym tytule „Posługa Słowu w prymasowskim Gnieźnie” – jest podzieleniem się z czytelnikiem kwestiami
i przemyśleniami, które głęboko ukształtowały arcybiskupa Henryka Muszyńskiego, prymasa Polski seniora. Jest tutaj mowa o kapłaństwie, o miłości do Biblii, jako żywego i przepowiadanego słowa.
O prymasowskim Gnieźnie, jak to ujął święty Jan Paweł II, w wielu bardzo aspektach. O posłudze Kościołowi powszechnemu oraz
o dialogu z judaizmem, Niemcami i rosyjskim prawosławiem.

To jest książka z gatunku tych rozmów, które pokazując człowieka opowiadają o życiu i pracy tak, że sami po lekturze wychodzimy po prostu bogatsi i mądrzejsi (Tomasz Dostatni OP).



___ ___ ___
20 listopada 2017, Drochobycz
Biblioteka im. Wiaczesława Czornowoła, ul. Szewczenki 27

Listopadowe spotkania w Bibliotece

12:00 – „Niewymyślone historie z Drohobycza i okolic (1942–1944)”:
czytanie, spotkania, dyskusje
13:30 – Paweł PRÓCHNIAK
Poezja w sieci: portal stronypoezji.pl
16:30 – POSTPREMIERA LITERACKA:
Ewa Rajska, Natalka Januszewycz, Ulana Kacał, Andrij Jurkewycz, Roman Onyszkewycz

***
18:00 – CZYTANIE KSIĘGI SCHULZA
Muzeum Izba Pamięci Brunona Schulza, ul. Iwana Franki 24, pok. 33

Organizatorzy:
Polonistyczne Centrum Naukowo-Informacyjne im. Igora Menioka Państwowego Uniwersytetu Pedagogicznego im. Iwana Franki w Drohobyczu / Fundacja „Muzeum i Festiwal Brunona Schulza” (Drohobycz)
Stowarzyszenie Festiwal Brunona Schulza (Lublin)


Współorganizatorzy:
Centrum Duszpasterstwa Akademickiego (Drohobycz)
Fundacja Ponad Granicami im. św. Jacka Odrowąża (Lublin)
Miejska Biblioteka im. Wiaczesława Czornowoła


Partnerzy:
Fundacja „Wolność i Demokracja” (Warszawa)
Turystyczne Centrum Informacyjne w Drohobyczu
Drohobycka gazeta internetowa „Majdan”


___ ___ ___
18 listopada 2017, Czortków
Kościół św. Stanisława
sobota, 17.00

Koncert "Lux Mundi"
wstęp wolny

18711.jpg


















___ ___ ___
16 listopada 2017, Lublin
Teatr Stary

"Polska, ale jaka?"

Debata połączona z promocją książki „Adam Strzembosz. Między prawem i sprawiedliwością. Rozmawia Stanisław Zakroczymski” (Wydawnictwo Więź)

W debacie udział wzięli:


prof. Adam Strzembosz
Stanisław Zakroczymski, redaktor „Magazynu Kontakt”
debatę poprowadził o. Tomasz Dostatni OP

fot. Monika Tarajko >>>


18761.jpg18759.jpg18758.jpg18760.jpg






___ ___ ___
28 października 2017, Lublin
Krużganki klasztoru oo. Dominikanów

Debata o reformie Kościoła „Ecclesia semper reformanda”

29 października na krużgankach odbyła się debata o reformie Kościoła „Ecclesia semper reformanda” w ramach Międzynarodowego Kongresu Ekumenicznego w Lublinie.

W spotkaniu uczestniczyli:

Moderator - O. Tomasz Dostatni OP

Ks. dr hab. Marek Uglorz (ChAT)
o. dr Paweł Krupa OP (Instytut Tomistyczny)


Zdjęcia - Monika Tarajko >>>

18580.jpg18583.jpg18582.jpg18581.jpg






___ ___ ___
26 października 2017
Teatr Stary w Lublinie, ul. Jezuicka 18

Jubileusz 40-lecia wydania pierwszego numeru pisma "Spotkania. Niezależne Pismo Młodych Katolików".

Program jubileuszu:
Panel historyków
:
dr Małgorzata Choma-Jusińska, prof. Andrzej Friszke, dr Jan Olaszek
- prowadzenie o. Tomasz Dostatni OP


Panel redaktorów, autorów, drukarzy i kolporterów:
Janusz Bazydło, Bogdan Borusewicz, Wojciech Samoliński, Józef Ruszar
- prowadzenie o. Tomasz Dostatni OP


Recital Jana Kondraka

Spotkanie towarzyskie
– krużganki klasztoru oo. Dominikanów


Zdjęcia z wydarzenia - Monika Tarajko >>>

18510.jpg18511.jpg18513.jpg18512.jpg






Organizator:
Ośrodek "Brama Grodzka - Teatr NN"

Partner wydarzenia:

Urząd Marszałkowski Województwa Lubelskiego

Honorowy patronat:
Krzysztof Żuk Prezydent Miasta Lublin
JM Ks. prof. dr hab. Antoni Dębiński Rektor KUL


Współpraca:
Fundacja „Ponad Granicami” im. św. Jacka Odrowąża
Katolicki Uniwersytet Lubelski Jana Pawła II
Teatr Stary w Lublinie


___ ___ ___
20 października 2017
nowy kanał na YouTube18469.jpg

Otwarta Brama

"Otwarta Brama" to kanał, na którym o. Tomasz Dostatni
w krótkich i treściwych vlogach opowiada o świecie, gdzie jest miejsce dla "bramy na wciąż otwartej".
Nowe filmy będą pojawiały się w piątki wieczorem.




Link do filmów >>>






___ ___ ___
21 sierpnia 2017, Szczebrzeszyn

Za: http://lublin.wyborcza.pl/lublin/7,48724,22259602,szczebrzeszyn-kolonia-pisarzy-i-czytelnikow.html


Szczebrzeszyn - kolonia pisarzy i czytelników... . O. Tomasz Dostatni o wyjątkowym festiwalu


"Cała nadzieja w literaturze" - pod takim hasłem odbył się w Szczebrzeszynie III Festiwal Stolica Języka Polskiego.

Na spotkanie autorskie z Wiesławem Myśliwskim, Hanną Krall i Mariuszem Szczygłem przyszły tłumy. Namiot Festiwalowy był pełen. Na spotkaniu z księdzem Adamem Bonieckim namiot był za mały i ludziska siedzieli wszędzie, gdzie się dało. A redaktor senior „Tygodnika Powszechnego” po spotkaniu podpisywał książki przez bite trzy godziny i do tego w niebywałym upale.


Wisława Szymborska i Kornel Filipowicz patronami festiwalu

Przez tydzień w pierwszej połowie sierpnia Szczebrzeszyn stał się prawdziwą kolonią pisarzy, aktorów, muzyków, tłumaczy, redaktorów i wszelkiej maści ludzi książki. Namiot festiwalowy został postawiony na terenie szkolnym tuż nad zakolem Wieprza, co pozwalało na poranne zajęcia literackie dla dzieci nad samą wodą, na łące. W synagodze odbywały się spektakle, a pod cerkwią koncert Adama Struga i zespołu Kairos. Scena była tak ustawiona, że w tle pozostawała oświetlona synagoga. Żałobne, stare polskie pieśni przenikały się ze śpiewem gruzińskim i armeńskim. Ten duchowy akcent dla wielu wprowadził chwilę religijnego namysłu i zadumy.

Na zakończenie był jeszcze koncert Ani Dąbrowskiej na rynku miasta, a na rozpoczęcie śpiewała Irena Santor, wykonując prawie dwugodzinny recital. Dorota Masłowska, Grażyna Plebanek, Szczepan Twardoch, Mikołaj Grynberg, Marcin Wroński, Jakub Żulczyk, Sylwia Chutnik, Michał Rusinek, Wojciech Bonowicz, Urszula Kozioł, Ołeksandr Bojczenko, a także Tadeusz Sobolewski, Andrzej Seweryn, Iwan Wyrypajew, Anna Nehrebecka, Maja Komorowska, Adam Woronowicz i można by tak dalej wymieniać innych bez końca. Patronami Festiwalu byli w tym roku: Wisława Szymborska i Kornel Filipowicz.


Debata o języku kazań

Spotkanie tłumaczy literatury polskiej, z Wielkiej Brytanii, USA i Ukrainy, uzmysłowiło mi, że pisarz może czasami napisać coś, czego sam do końca nie rozumie, a tłumacz musi dobrze zrozumieć pisarza, jeśli chce go rzetelnie przetłumaczyć. Paradoks, ale jakże prawdziwy. A z kolei ks. Boniecki przypomniał, że krytyka Kościoła na łamach katolickiego pisma i płynąca z katolickich środowisk zawsze jest inna niż ta płynąca ze środowisk niekoniecznie przychylnych chrześcijaństwu. A ludzie Kościoła stale są tylko drażliwi, zamiast wsłuchać się w głos krytyki bliskich mu osób. Odbyła się także debata o języku kazań, która wbrew obawom także zebrała liczną publiczność. Była ekumeniczna i konstruktywna.

Czas w Szczebrzeszynie płynął, wydawało się, że sennie. Upał był miejscami okropny. Ludzie słuchali pisarzy, czytali na leżakach książki, rozmawiali o literaturze i przemieszczali się po tym niedużym miasteczku, snując się to w jedną, to w drugą stronę. Niektórzy przyjechali tutaj z dalekich stron Polski, a byli i tacy, którzy przybyli wprost do Szczebrzeszyna z zagranicy. Pojawiły się także tematy miejscowe, jak spotkanie wokół Dzienników dr. Zygmunta Klukowskiego, lekarza ze Szczebrzeszyna, który prowadził zapiski przez kilkadziesiąt lat, od lat 20. XX wieku. To szczególny Dziennik, z rodzaju takich, bez których nie da się zrozumieć codzienności międzywojnia, okupacji, lat stalinowskich. Pisany z pozycji „żaby” czy „trawy” – opisujący codzienność i indywidualne zdarzenia od dołu czy w próbówce, jakby w laboratorium opisujący wichry wojny i powojnia. A tego wszystkiego by nie było, gdyby nie czujne oko kuratorki – Justyny Sobolewskiej i głównych organizatorów w osobie Piotra Dudy i Tomasza Pańczyka, ludzi stąd i nie stąd dzisiaj.


Wojny nie można pojąć ani przeżyć bez konsekwencji

Obejrzałem też dwa spektakle, które mówiąc o jakże tragicznych chwilach, tak naprawdę mówią o nas w sytuacjach granicznych dla kondycji i natury człowieka. W synagodze po rozmowie Tadeusza Sobolewskiego z Mają Komorowską obejrzeliśmy spektakl Teatru Telewizji sprzed 30 lat, gdzie Maja Komorowska gra młodą lekarkę ze szpitala dziecięcego w getcie warszawskim, a naprawdę mówi jej tekstem, opowiada. Pamiętnik Adiny Blady-Szwajger to tragiczna narracja o tragizmie, który pokazuje, że wojny nie można pojąć ani przeżyć bez konsekwencji. Widziałem Maję Komorowską, jak po 30 latach od nagrania cała w napięciu patrzyła w ekran i świat wokół niej nie istniał. Stale przeżywała to, co wypowiadała z ekranu.Drugie przedstawienie było wyreżyserowane przez Iwana Wyrypajewa. Andrzej Seweryn też „tylko” czytał, też pamiętnik, tym razem czeczeński, 9-letniej dziewczynki Poliny Żerebcowej z oblężenia Groznego w czasie wojny czeczeńskiej. Na prowizorycznie ustawionej scenie nad Wieprzem, po zmroku, słowa Seweryna padały w rytm dźwięków wystukiwanych na pianinie przez małą dziewczynkę. Getto warszawskie i oblężenie Groznego, a w tlePowstanie Warszawskie, gdyż to początek sierpnia. Dwa pamiętniki, jakże różny czas i ta sama groza, i to samo ludzkie barbarzyństwo. Te dwa spektakle długo pozostaną w pamięci oglądających.

Szczebrzeszyn to miasteczko, gdzie świątynie: katolicka, bożnica i cerkiew są obok siebie. Ktoś powiedział, że to Polska właśnie. Ale Polska, której już nie ma. Dlatego cała nadzieja w literaturze. I jeszcze ta fraza Jana Brzechwy. „Chrząszcz brzmi w trzcinie w Szczebrzeszynie. A Szczebrzeszyn z tego słynie” – dzisiaj już także z Festiwalu Stolica Języka Polskiego. Do zobaczenia za rok.


Cała nadzieja w polszczyźnie! Cała nadzieja w literaturze!”.

Pozostał jeszcze apel, który przytoczę w całości.

„Nagroda »Człowiek Słowa«”.

„Szczebrzeszyn. Polskie Słowo, słowo pocieszenia, słowo wsparcia, twoje dane słowo, słowo otuchy, słowo podłe, słowo honoru, słowo przeciwko słowu, słowo za, słowo przeciw, jeszcze jedno słowo, które bywa, że nie ma końca, słowo, które rani, słowo, którego brakuje, słowo chłopskie, słowo miejskie, słowo Polaków, polskich Żydów, polskich Ukraińców, polskich Ślązaków, polskich Niemców, polskich Białorusinów, polskich Litwinów słowo uchodźców w Polsce, słowo polskich emigrantów, słowo wszystkich ludzi, dla których polskie słowo to ich język.

Szczebrzeska nagroda »Człowiek Słowa” została powołana dla osób, które dają nam najpiękniejszą polszczyznę. Chronią i ratują, i pielęgnują polskie słowo. Im i ich językowi ufamy bezgranicznie. Wobec nich mamy niewymierny dług wdzięczności.

Cała nadzieja w polszczyźnie! Cała nadzieja w literaturze!”.

Pierwszym laureatem został Wiesław Myśliwski. A ów tekst odczytał Andrzej Seweryn.



___ ___ ___
PERSPEKTIVY / 8. — 14. srpna 2017

Církev a polská demokracie

Vlnu znepokojení daleko za hranicemi Polska vyvolal návrh na reformu soudnictví předložený vládní stranou Právo a spravedlnost (PiS). Jak se ke změnám, které provázejí emoce a rozdělují polskou společnost, staví církev?

ÚHEL POHLEDU
P. Tomasze Dostatniho

Měsíc červenec byl v Polsku letos nadmíru horký. A to nejen kvůli panujícímu vedru. Do ulic vyšli občané ve více než stovce měst po celé zemi. V těch velkých, jako je Vratislav, Poznaň nebo Krakov, ale i v těch menších. Několik desítek tisíc lidí ve Varšavě před prezidentský palác na Krakovském předměstí
a současně před budovou Nejvyššího soudu. Občanský protest se netýkal jen opozičních skupin, nýbrž i obyčejných lidí. Často mladých, s celými rodinami. Panovala velice svobodná a pokojná atmosféra. Lidé vyšli do ulic, aby bránili „nezávislé soudy“. Záhy se vžil termín „vycházková revoluce“.

Vládní strana Právo a spravedlnost přišla se záměrem co nejrychleji v Sejmu odhlasovat, a tím pádem prosadit změny týkající se fungování Nejvyššího soudu, obecných soudů a Státní soudcovské rady. Ministr spravedlnosti a generální prokurátor v jedné osobě by tak získal značné pravomoci při jmenování jednotlivých soudců, při výměně předsedů soudů i celkové personální reformě Nejvyšší-
ho soudu. Svým záměrem snadněji ovlivňovat soudní systém by tak vládní strana narušila křehkou rovnováhu mezi mocí soudní, výkonnou a zákonodárnou. Polská justice by se stala zcela podřízenou politické moci. Trojice zákonů byla nakonec protlačena do Sejmu a odhlasována. Avšak k překvapení mnohých, zejména však vlastní strany Právo a spravedlnost, zákon o Nejvyšším soudu a Státní soudcovské radě prezident Andrzej Duda vetoval.

Předseda Polské biskupské konference arcibiskup Stanisław Gądecki den po prezidentském vetu zveřejnil prohlášení, v němž uvedl: „Měli bychom mít na paměti, co řekl papež Jan Pavel II. na téma vztahů mezi mocí zákonodárnou, výkonnou a soudní, když ve svém projevu k účastníkům kongresu italského Sdružení soudců prohlásil, že rovnováha mezi touto trojí formou moci, z nichž každá má své kompetence a prostor odpovědnosti, tak, že ani jedna nepřevyšuje svým významem druhou, je zárukou řádného fungování demokracie.“


Hlas polské církve

Prohlášení se setkalo s velmi příznivým přijetím u občanů Polska a zároveň bylo dlouho očekávaným hlasem církve k současným událostem. Arcibiskup Gądecki v něm na závěrzdůraznil, že „ústavy moderních států ve většině případů této poslední formě moci (soudní) zaručují v rámci právního systému nezbytnou nezávislost“. Avšak o pár dnů dříve, hned ráno po nočním výstupu v Sejmu, kdy emoce dosáhly vrcholu, pozvedl svůj hlas rovněž polský primas arcibiskup Wojciech Polak. Poslanci
si tehdy během nočního jednání ostrými slovy vyčítali zradu a odpovědnost za katastrofu vládního letounu u Smolenska či přímo atentát na tehdejšího prezidenta Lecha Kaczyńského. V jednom okamžiku bratr bývalého prezidenta a předseda PiS naprosto otevřeně spílal opozičním poslancům: „Vím, že se bojíte pravdy, ale nevytírejte si své zrádcovské tlamy jménem mého bratra. Vy jste ho zničili! Vy jste ho zabili! Vy holoto jedna!“ Arcibiskup Polak v reakci na noční jednání uvedl: „Emoce nemohou mít navrch, je třeba hledat dialog založený na principech demokratického právního státu. Když se provádí jakákoli reforma, je třeba hledět na její dalekosáhlé důsledky. Trvejme na tom, aby parlamentní debaty nebyly přehlídkou emocí, nýbrž hledáním společného dobra nadřazeného úzkým politickým zájmům.“

Rovněž primas senior arcibiskup Henryk Muszyński v rozhovoru pro katolický Tygodnik Powszechny prohlásil: „Každé porušování práva, zejména pak nerespektování ústavy jako základu demokratického státu, má i významný morální rozměr, ke kterému by církev neměla mlčet.“ V rozhovoru zaujal kritický postoj také ke zneužívání náboženství k politickým účelům. Měl na mysli zejména demonstrace, kdy
si ve Varšavě příznivci vládní strany jednou za měsíc připomínají katastrofu polského vládního letounu z roku 2010.

Ozval se i Vatikán

Avšak zdá se, že nejdůrazněji se k dění v Polsku tentokrát vyjádřil vatikánský deník L’Osservatore Romano, čili oficiální tiskovina Svatého stolce. Na jeho stránkách jsme semimo jiné mohli dočíst, že polský parlament „navzdory veřejným protestům a výzvám z Bruselu“ přijal „kontroverzní reformu jus-
tice, která de facto likviduje autonomii soudnictví“. Vatikánský deník zdůraznil, že zákon, který „dává výkonné moci možnost výrazně ovlivňovat nominace jednotlivých členů Nejvyššího soudu“, byl 20. července schválen parlamentem „ovládaným poslaneckou většinou strany Právo a spravedlnost (PiS, pravicové, nacionalistické a antievropské) Jarosława Kaczyńského“. Navíc si parlament odhlasoval, „že
bude vybírat 25 soudců do Státní soudcovské rady, kontrolního orgánu, jehož úkolem je sledovat nezávislost soudů v zemi a podílet se na volbách nových soudců,“ vysvětluje vatikánský deník. Je třeba zdůraznit, že vatikánský deník se k podobným záležitostem vyjadřuje velice vzácně. Avšak připravované změny v polské justici zneklidnily Svatý stolec natolik, že už nemohl mlčet.

Polská církev se aktivně podílela na mnoha iniciativách spojených s přechodem k demokratickému zřízení, a to především v roli prostředníka a mediátora. Bylo tomu tak v roce 1989 během jednání u „kulatého stolu“. Stejně tak i v pozdějších letech během různých společenských a politických krizí. Proto i dnes mnozí lidé očekávají hlas církve a pozorně mu naslouchají. Tak se projevuje starost polských církevních představitelů, aby se veškeré společenské změny odehrávaly bez větších otřesů. Církev nemá ambici být jednou ze stran politických konfl iktů, ale ponechává si právo, jak naposledy připomněl arcibiskup Henryk Muszyński, vyjadřovat se k morálním aspektům politických a legislativních změn, k nimž ve veřejném prostoru dochází.

Autor je polský dominikán a publicista


___ ___ ___
23 czerwca 2017, Praga

Za: kg (KAI) / Praga
2017-06-23

O. Dostatni o nagrodzie „Gratias Agit”: to wyraz uznania dla polskich księży pracujących w Czechach

Odebrałem tę nagrodę nie tylko jako uznanie dla mojej pracy duszpasterskiej w Czechach, ale też jako dostrzeżenie i podziękowanie dla księży polskich, którzy tam pracowali i do dzisiaj pracują – powiedział KAI o. Tomasz Dostatni OP. 23 czerwca odebrał on w Pradze z rąk ministra spraw zagranicznych Czech Lubomíra Zaorálka nagrodę „Gratias Agit” za zasługi dla tego kraju. Polski dominikanin był jednym
z pierwszych kapłanów z Polski, który wyjechał do posługi duszpasterskiej i odbudowy struktur zakonnych w Czechach.


Publikujemy treść rozmowy:

Krzysztof Gołębiowski (KAI): Jaka jest idea tej nagrody?

O. Tomasz Dostatni OP: – Od 20 lat minister spraw zagranicznych Czech przyznaje nagrodę „Gratias Agit” za rozpowszechnianie za granicą dobrego imienia tego kraju. Otrzymują ja zarówno Czesi, mieszkający za granicą, jak i cudzoziemcy.

Dzisiejsza uroczystość odbyła się w bardzo pięknej oprawie i atmosferze, gdyż Ministerstwo mieści się w zabytkowym Pałacu Czerninów i tam szef resortu wręczył te nagrody łącznie 15 osobom, w tym także mnie. Inni wyróżnieni pochodzili m.in. z Indii, Kanady, Stanów Zjednoczonych, Niemiec, Ukrainy, Austrii, ale byli w tym gronie również Czesi żyjący poza granicami swego kraju.

KAI: Czym jest ta nagroda dla Ojca?

– Odebrałem ją nie tylko jako wyraz uznania dla swojej posługi w Kościele czeskim, ale także jako dostrzeżenie innych polskich księży, pracujących w tym kraju i podziękowanie im za ten trud. Ja sam byłem jednym
z pierwszych, a może w ogóle pierwszym kapłanem z Polski, który wyjechał do pracy duszpasterskiej u naszych południowych sąsiadów. A mówiąc o księżach polskich, należy dodać, że wielu z nich do dzisiaj tam pracuje – obecnie jest ich tam ok. stu, co stanowi prawie 10 procent ogółu duchowieństwa katolickiego w tym kraju. Wśród nich jest też dwóch dominikanów.

KAI: Jak przebiegała uroczystość?

– Była bardzo miła atmosfera. Duże wrażenie zrobił na mnie minister Lubomír Zaorálek, który z wykształcenia jest filozofem i w ciężkich czasach reżymu komunistycznego zajmował się św. Tomaszem z Akwinu i jego myślą. W wygłoszonym przemówieniu minister z głowy cytował tych, którzy komentowali św. Tomasza, np. Jacquesa Maritaina, Etienne’a Gilsona, wspomniał, że wiele dały mu teksty Gilberta Chestertona. Podkreślił, że w historii całych narodów i krajów bardzo ważne są nie tylko instytucje, ale jednostki, ludzie, którzy nieraz wpływają na losy swych narodów bardziej niż owe instytucje. W wypowiedzi tej wyczułem klasyczną formację filozoficzną szefa dyplomacji, gdyż w istocie była to mowa o chrześcijańskim personalizmie, w który osoba jest postawiona na pierwszym miejscu. Podziękowałem później osobiście ministrowi za to jego podejście, bardzo mi bliskie
i personalistyczne.
A sama nagroda to piękna kryształowa kula ziemska z umieszczonym na niej herbem Czech i z podpisem ministra.

KAI: Kto uczestniczył w dzisiejszej uroczystości?

– W sumie zgromadziło się kilkaset osób, reprezentujących różne środowiska. Byli wśród nich moi współbracia zakonni – dominikanie, a dziś wieczorem będzie jeszcze jedno spotkanie u pani ambasador Polski w Pradze, na które ma przybyć arcybiskup praski kard. Dominik Duka.

***


O. Tomasz Dostatni OP urodził się 17 września 1964 w Poznaniu. Święcenia kapłańskie w Zakonie Kaznodziejskim (dominikańskim) przyjął 2 czerwca 1990. Ma za sobą studia filozoficzne i teologiczne na Papieskiej Akademii Teologicznej w Krakowie, w Kolegium Filozoficzno-Teologicznym Dominikanów oraz uczęszczał na wykłady z literatury polskiej i rosyjskiej na Uniwersytecie Jagiellońskim. Wkrótce po święceniach wyjechał do Pragi, gdzie po przywróceniu wolności religijnej w ówczesnej Czechosłowacji pomagał odradzać życie zakonne. Do 1995 był tam mistrzem nowicjatu, proboszczem Polskiej Parafii Personalnej oraz korespondentem Radia Watykańskiego i Katolickiej Agencji Informacyjnej. Założył tam Ośrodek Kultury Chrześcijańskiej.

Po powrocie do kraju w latach 1995-2000 kierował dominikańskim Wydawnictwem W drodze w Poznaniu. Obecnie mieszka w Lublinie. Jest autorem kilkudziesięciu programów telewizyjnych z cyklu “Rozmowy
w drodze”. Zamieszcza teksty także w prasie świeckiej (m.in w „Gazecie Wyborczej”) i katolickiej. Jest członkiem rady redakcyjnej czeskiego czasopisma teologicznego “Salve”. Tłumaczy z języka czeskiego.

W Lublinie prowadzi dominikańską Fundację im. św. Jacka Odrowąża „Ponad granicami”; we współpracy
z tamtejszym Uniwersytetem Marii Curie-Skłodowskiej współorganizował przez wiele lat program „Przekraczać mury”, organizuje też „Debaty Dwóch Ambon”; razem z Uniwersytetem im. Adama Mickiewicza w Poznaniu organizował cykl spotkań „Europa, ale jaka?”. Prowadził też szereg innych akcji i cyklów. Jest zaangażowany
w ruch ekumeniczny, w dialog z innymi religiami i w dialog społeczny. Związany jest z ruchem spotkań młodzieży "Lednica 2000".

Pełnił też szereg różnych funkcji w Polskiej Prowincji Dominikanów, był członkiem międzyresortowego zespołu doradców przy premierze RP do spraw Polonii i Polaków za granicą. Jest członkiem rady Fundacji św. Wojciecha - Adalberta, rady Teatru Starego w Lublinie i katolickim kapelanem Zjazdów gnieźnieńskich.

Pierwszym polskim laureatem nagrody „Gratias Agit” został w 2009 Mariusz Szczygieł, a następne Andrzej Jagodziński (2013), Agnieszka Holland (2014), Jacek Baluch (2015) i obecnie o. T. Dostatni OP.
kg (KAI) / Praga

____ ____ ____


Oraz arykuł z Gazety Wyborczej:
http://wyborcza.pl/7,75398,21998330,nagroda-gratias-agit-dla-o-tomasza-dostatniego.html

Zdjęcia z uroczystości >>>

17799.jpg17802.jpg17801.jpg17800.jpg









___ ___ ___
31 maja 2017, Lublin

Medal 700-lecia Miasta Lublin dla o. Tomasza Dostatniego
o. Tomasz Dostatni "W dowód uznania za wkład i zaangażowanie w rozwój Miasta oraz zasługi na rzecz jego Mieszkańców z podziękowaniem za podejmowanie działań inspirujących przyszłość i kształtujących tożsamość lokalną Lublina" otrzymał Medal 700-lecia Miasta Lublin.


17699.jpg














__ ___ ___

31 maja 2017, Lublin
środa, godz. 18.00
Teatr Stary w Lublinie, ul. Jezuicka 18


Debata
Szczebrzeszyn - Festiwal Stolicą Języka Polskiego
13743.jpg
Udział biorą:
Mikołaj Grynberg
Pisarz, fotograf

Justyna Sobolewska
Krytyczka literacka, dziennikarka

Tomasz Pańczyk

Przewodniczący Rady Festiwalu

Piotr Duda
Menedżer kultury

Prowadzenie:
Tomasz Dostatni OP


17680.png  <<< zaproszenie


___ ___ ___
12 maja 2017, Lwów - Kijów
źródło: Gazeta Wyborcza Lublin - 12.05.2017
Zza Bramy klasztoru.

o. Tomasz Dostatni
Wyprawa na Kijów - z Kairosem

Zobacz zdjęcia (fot. Monika Tarajko) >>>


To było moim wielkim pragnieniem - że jeśli koncert we Lwowie na 800-lecie dominikanów, to tylko w naszym dawnym, dominikańskim kościele Bożego Ciała. I wszystko, chociaż szło jak po grudzie, udało się.

Księża greckokatoliccy, dzisiejsi gospodarze tego miejsca, przyjęli nas serdecznie. Barokowy kościół
z olbrzymim klasztorem należał do 1945 roku do najważniejszych wśród polskich dominikanów. Tutaj było studium, tutaj mieszkali bracia, którzy tworzyli życie intelektualne Lwowa, wykładając na Uniwersytecie.
Ikona Matki Bożej przewieziona po wojnie jest w Gdańsku, ale kopia towarzyszyła nam, wisząc nad ołtarzem.


Cóż to był za koncert... Wraz z chłopięcym chórem ze Lwowa Dudarik, Kairos pod dyrekcją Borysa Somerchafa, muzycy i soliści wykonali program nazwany Lux mundi. Najpierw psalmy skomponowane przez śp. prof. Andrzeja Nikodemowicza, jemu też był dedykowany i ten, i kijowski koncert. A potem Oratorium specjalnie napisane przez Borysa na 800-lecie dominikanów – Carmina luminosa, do tekstów św. Katarzyny ze Sieny, św. Tomasza
z Akwinu czy inne hymny jak do św. Dominika.


Udało mi się zajrzeć do dawnego klasztoru. Dziś jest tam muzeum religii, w czasach sowieckich było muzeum ateizmu. Wprawdzie eksponaty są w 90 procentach te same, ale już narracja inna. Mogliśmy z naszym lubelskim przeorem zajrzeć do różnych sal, kaplic i krużganków, mając świadomość, że ich dzisiejszy cel już jest inny niż religijny. Pojawili się goście z Drohobycza, z niezastąpioną Wierą Meniok, przyszedł też Andrij Pavliszyn. Siedząc na lwowskim rynku, rozmawialiśmy, co dalej z naszymi różnymi planami. Wspaniałe słońce, ciepło i lubelsko-drohobycki nadredaktor Grzegorz snuł dalsze plany.

Były panie z Lublina, niech ich tożsamość zostanie tutaj zagadką, ale po Lwowie rozeszła się wieść – Lublin przyjechał. Bo te nasze dwa koncerty były też dla uczczenia 700-lecia Lublina.

Przyjęcie na noc w domu „Patriarszym” i poranna msza w kaplicy greckokatolickiej pokazały tę najpiękniejszą, gościnną stronę Lwowa. Kiedy słuchałem koncertu, patrząc w przestworza Bożego Ciała, pomyślałem, jak ważny jest ten duchowy koncert w tym mieście i w tym miejscu, aby mógł się dokonywać dialog kultury i religii.
I przez cały czas towarzyszyła mi lektura rozmów Pawła Smoleńskiego z Jurijem Andruchowyczem „Szcze ne wmerła i nie umrze”. Szczera i miejscami do bólu prawdziwa rozmowa. „Racja... dezaktualizuje się podział Ukrainy na wschód i zachód. Możemy się jeszcze kłócić o Stepana Banderę, ale już nie będziemy sobie skakać do oczu, jaki ma być nasz stosunek do Rosji. To po prostu wróg, na dodatek paskudny. My chcemy być tam, gdzie respektuje się wartości, a nie prawo knuta... Czyli Putin ze swoimi antywartościami zjednoczył Ukrainę i to dla nas jest ważniejsze niż różne doświadczenia historyczne. Zrobił więcej dla jedności i europejskiego wyboru Ukrainy niż pamięć o Wielkim Głodzie i o walkach UPA. Niech będzie, że Putin jest naszym dobrym duchem. Albo – że jakiś dobry duch wykorzystał go jako narzędzie”. Czytałem te słowa w nocy we Lwowie i zastanawiałem się, co jest w głowach mieszkających tu ludzi. Bo to, co widać gołym okiem, wydaje się jakąś normalnością, z wojną w tle przecież.


***

Wyprawa na Kijów, to jazda hard – jakby powiedziała młodzież. Całą noc prawie. Z cudownym śpiewaniem na przemian z Ukraińcami gdzieś, gdzie zatrzymaliśmy się na kolację. Można by tak śpiewać do rana, gdyby nie było trzeba jechać dalej.

Kijów, to europejska metropolia, oczarował wielu z nas, którzy byli tam po raz pierwszy. Przywoływany już nadredaktor nie mógł nacieszyć oczu. Wielkością i nowoczesnością. Ale wszystko z Majdanem w tle.

Tutaj przyjęli nas na koncert gospodarze kościoła św. Mikołaja, ojcowie Oblaci. To była katedra katolicka zabrana katolikom już w czasach stalinowskich. Dzisiaj – jedna z sal Filharmonii, w niedzielę wypożyczana kościołowi katolickiemu na msze w różnych językach. Czekałem na zaproszonych gości w habicie przed kościołem. Przychodzili z różnych stron miasta. Zapraszani przez wielu z nas. Był i Kuba Muczka z Moraw, student z Pragi zajmujący się rosyjską filozofią, syn moich czeskich przyjaciół. Gdy odkryłem, że jest w Kijowie, okazało się, że na kilka miesięcy. Byli i polscy parafianie, i koledzy chórzystów z Kairosu, przyszli i inni przyjaciele. Była i Anna Bazhenova współpracująca z Instytutem Europy Środkowo-Wschodniej w Lublinie.

Było bardzo ciepło, a w centrum wszystko pozamykane bo przygotowania i wstęp do finału Eurowizji. Też towarzyszył nam chór chłopięcy, z Kijowa – miejski i akademicki pod dyrekcją Aidy Zajcewej. Chłopcy byli tak przygotowani, że śpiewali bez tekstów i nut. Swoje partie znali po prostu na pamięć. Kościół był wypełniony prawie co do miejsca, a po koncercie goście oglądali wystawę, która nam towarzyszyła, wystawę, która mówiła
o Janie Pawle i była otwarta w Rzymie przez prezydenta Bronisława Komorowskiego w dniu kanonizacji Jana XXIII i Jana Pawła. Została ona przygotowana przez grupę ludzi związanych z ambasadą RP przy Watykanie, gdy był tam ambasadorem Piotr Nowina-Konopka. Młodzi Ukraińcy po koncercie w zachwycie pokazywali sobie nagrane na smartfonach partie wokalne i muzyczne, bijąc długo brawa.


A potem już tylko nocny Kijów. Sobór Michajłowski, gdzie na dziedzińcu Kairos zatrzymał mnichów i turystów, wykonując kilka utworów. I szybki spacer po Ławrze Peczerskiej, matce prawosławia na Rusi, stąd przecież wszystko się zaczęło. I już po zmroku, małymi grupami – Majdan, gdzie życie toczy się normalnie.

A ja wracam jeszcze do Pawła Smoleńskiego i Andruchowycza: „Najważniejszy warunek, by Rosja była szczęśliwa, brzmi: cały świat musi się nas bać. Może jej nad głową świstać knut, może budować łagry dla nieprawomyślnych, może żyć w biedzie, głodować, Rosjanie mogą być poniewierani przez władzę, ale jeśli świat się Rosji boi, to znaczy, że jest dobrze. A tu jakieś chochoły, bohaterowie głupich rosyjskich dowcipów, chłopki – roztropki, mówiący kiepskim, chamskim dialektem, skąpiradła, w gruncie rzeczy raby i niedorozwinięte tępaki pokazały Moskwie figę. Przecież oni naprawdę myślą, że gdyby ten Taras Szewczenko pisał po rosyjsku, a nie po ukraińsku, zrobiłby światową karierę, byliby z niego ludzie. No teraz ta tłuszcza od Szewczenki się buntuje. Niepojęte”. Dobrze jest takie mocne słowa ukraińskiego pisarza przypomnieć sobie w miejscu, gdzie za wolną Ukrainę i za chęć pełnoprawnej przynależności do Unii Europejskiej ginęli ludzie. Trzeba, abyśmy my, Polacy, stale dostrzegali te ukraińskie aspiracje ku wolności i ten ich kierunek ku wspólnej Europie. I znowu powtórzę, myślę, że takie inicjatywy jak nasza wyprawa z koncertami do Lwowa i Kijowa buduje wspólną przestrzeń spotkania. Kultury i religii, Polaków i Ukraińców. Dlatego też cieszę się, że dwaj dominikanie stamtąd – ojciec Igor we Lwowie i ojciec Jacek w Kijowie, mogli powiedzieć przed koncertem kilka słów, co my, dominikanie, robimy dziś na Ukrainie. A św. Jacek, założyciel polskich dominikanów, był tutaj nad Dnieprem już w pierwszej połowie XIII wieku.

***

I już tylko podróż powrotna przez cały dzień autokarem z Kijowa do Lublina przez Lwów. Baliśmy się przekraczania granicy, bo legendy o tym kursują i po stronie ukraińskiej tłok, bo ktoś zapomniał, że może być więcej pasów dla autobusów niż tylko jeden.

Polscy wojskowi i celnicy, wiedząc o nas, naprawdę bardzo nam ułatwili przejazd. Ale nie wszystkich to spotyka. Raczej jest gorzej i dopóki to nie przestanie być „żelazna kurtyna”, trudno będzie mówić o otwartości Europy i nas, Polaków, na Wschód.

Ale bądźmy optymistami, przecież pamiętamy jak było, na naszej zachodniej granicy, gdy my wracaliśmy do tej Starszej Europy. Raz jeszcze Paweł Smoleński i Anruchowycz: „Dożyliśmy czasów, że o Europie trzeba mówić bardzo szeroko. Polscy dysydenci za komuny powtarzali, że nie będzie wolnej Polski bez wolnej Ukrainy. Bardzo to doceniam. Ale dzisiaj umiem sobie, niestety wyobrazić, że może nie być wolnej Europy, gdy Kijów jest
w moskiewskiej garści”.


źródło: Gazeta Wyborcza Lublin - 12.05.2017
Zza Bramy klasztoru.


Zdjęcia z koncertów - Monika Tarajko >>>

17661.jpg17664.jpg17663.jpg17662.jpg







___ ___ ___


17599.jpg6-7 maja 2017, Lwów - Kijów

Lux Mundi
Dwa multimedialne koncerty KAIROS. Kompozytor i drygent : Borys Somerschaf

Mультимедійний концерт вокальної групи KAIROS. Kомпозитор і диригент: Борис Сомершаф


17598.png  <<< więcej informacji



___ ___ ___

12 października 2016, Lublin
Bazylika oo.Dominikanów, Złota 9
godzina 19.00

Debata Dwóch Ambon: Wolność i religia

Debata Dwóch Ambon na temat: Wolność i religia, odbędzie się jako wydarzenie towarzyszące V Kongresowi Kultury Chrześcijańskiej, 12 października 2016 roku.16740.jpg

Debatują:

prof. Piotr Gutowski, KUL
prof. Jan Woleński, UJ

prowadzenie: o. Tomasz Dostatni OP


Pełny program kongresu: kongres.lublin.pl/kongres2016/program


___ ___ ___

12 września 2016, Lublin
Bazylika oo. Dominikanów, Złota 9
godzina 19.00


Debata Dwóch Ambon

Debata Dwóch Ambon odbędzie się 12 września, w poniedziałek, w Bazylice oo. Dominikanów w Lublinie.
Początek o godz. 19.00.

Temat spotkania:
Smak krzyża - krzyż w moim życiu. Krzyż u katolików. Krzyż u prawosławnych

Debatują:
ks. Marcin Chyl, prawosławny proboszcz (Sandomierz)16549.jpg
o. Antoni Dudek, franciszkanin (Góra Świętej Anny)

Prowadzenie:
Tomasz Dostatni OP

Zapraszają:
Dominikańska Fundacja "Ponad Granicami"
Klasztor oo. Dominikanów
Festiwal Smaku


___ ___ ___
19 maja 2016, Lublin16046.jpg
Teatr Stary w Lublinie, ul. Jezuicka 18
godzina 18.00


Wieczór poświęcony śp. Ojcu Janowi Górze

wspomnienia przyjaciół

Góra Góry
spektakl telewizyjny w reżyserii Pawła Woldana

w roli głównej: Krzysztof Globisz

Zaprasza:
Fundacja Ponad Granicami




___ ___ ___
9 maja 2016, Kielce
Teatr im. Stefana Żeromskiego
Kino "Moskwa"

program >>>

Konferencja Konferencja "Pamięć – Dialog – Pojednanie"

Stowarzyszenie im. Jana Karskiego organizuje w Kielcach 9 maja konferencję pt. „Pamięć – Dialog –Pojednanie. Duchowe wymiary przebaczenia”, w której udział wezmą wybitne autorytety dialogu polsko-żydowskiego i chrześcijańsko-żydowskiego. Konferencja będzie wprowadzeniem do lipcowych obchodów 70. rocznicy pogromu kieleckiego.

Pierwsza część konferencji odbędzie się w Teatrze im. Stefana Żeromskiego. Otworzą ją wystąpienia  przewodniczącego Komitetu ds. Dialogu z Judaizmem KEP bp. Mieczysława Cisło, biskupa kieleckiego Jana Piotrowskiego i  Naczelnego Rabina Polski Michaela Schudricha. Następnie odbędą się cztery panele dyskusyjne. O duchowym wymiarze przebaczenia i miłosierdzia mówić będą: prymas senior abp Henryk Muszyński, ks. prof. Wacław Hryniewicz i wyjątkowy gość z Argentyny – rabin prof. Abraham Skórka, przyjaciel papieża Franciszka. Prowadzenie – prof. Bożena Szaynok.

W kolejnym panelu o polityce i skrusze, który poprowadzi o. Tomasz Dostatni OP, dyskutować będą: b. premier Włodzimierz Cimoszewicz, Ewa Juńczyk-Ziomecka – b. minister w Kancelarii Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego, prezydent Kielc Wojciech Lubawski. W trakcie panelu „Drogi do pojednania” swoje świadectwa wygłoszą: buddysta Wojciech Eichelberger, podrabin Joel Chaim Nowicki i ks. Manfred Deselaers – niemiecki duchowny katolicki pracujący w Centrum Dialogu i Modlitwy w Oświęcimiu. Prowadzenie – Dominika Kozłowska,  redaktor naczelna miesięcznika „Znak”.

Na zakończenie debat w Teatrze im. Żeromskiego wręczona zostanie nagroda Polskiej Rady Chrześcijan i Żydów „Człowiek Pojednania” rabinowi Abrahamowi Skórce. Tytuł ten nadawany jest rokrocznie od 1992 r. osobom szczególnie zasłużonym na rzecz pojednania i dialogu chrześcijańsko-żydowskiego. Laudację wygłosi Bogdan Białek, współprzewodniczący Polskiej Rady Chrześcijan i Żydów, prezes Stowarzyszenia im. Jana Karskiego. Warto podkreślić fakt, że rodzice laureata pochodzili z Końskich (województwo świętokrzyskie).

Drugą część konferencji, która odbędzie się w kinie „Moskwa” (ul. Staszica) rozpocznie pokaz pełnometrażowego filmu dokumentalnego opowiadającego o pogromie kieleckim oraz drodze do pojednania pt. „Przy Planty 7/9” (tytuł angielski „Bogdan’s Journey”), którego realizatorami są Michał Jaskulski i Larry Loewinger. Światowa premiera filmu odbędzie się pod koniec maja na festiwalu Docs Against Gravity. Po projekcji o drogach do prawdy mówić będą osoby pochodzące z Kielc: Maja Wolny – pisarka i dziennikarka mieszkająca w Belgii, Andrzej Saramowicz – dyrektor muzułmańskiej Szkoły Nauk Sufich oraz Marek Cecuła – wybitny ceramik i artysta mieszkający w Kielcach, syn ocalałego z pogromu.

Główne uroczystości obchodów 70. rocznicy pogromu kieleckiego rozpoczną się 3 lipca i będą miały charakter modlitewny. Z kolei 4 lipca na scenie Kieleckiego Centrum Kultury wystąpi orkiestra symfoniczna Sinfonia Varsovia pod dyrekcją Jerzego Maksymiuka. Podczas uroczystości wyróżnienie Stowarzyszenia im. Jana Karskiego Vir Bonus otrzyma bp Mieczysław Cisło, przewodniczący Komitetu ds. Dialogu z Judaizmem KEP. Przyznawane ono jest co roku podczas obchodów pogromu.

Obchodom towarzyszyć będzie wystawa stała prezentująca fakty pogromu kieleckiego, która zorganizowana zostanie w kamienicy przy ul. Planty 7.

Organizację konferencji i lipcowych uroczystości finansowo wsparli Prezydent Miasta Kielce i Marszałek Województwa Świętokrzyskiego.


Szczegółowy program konferencji TUTAJ >>> www.jankarski.org.pl

___ ___ ___
3 maja 2016

prof. Roman Wieruszewski

Zupełnie nieoczekiwanie dla wielu z nas w ciągu ostatnich kilku miesięcy Konstytucja stała się przedmiotem ożywionej debaty publicznej. Nie ma dnia, aby osoby publiczne nie wypowiadały się o tym dokumencie, twierdząc iż jest naruszany, łamany – jedni, bądź skrupulatnie przestrzegany - inni.  Ponadto lider partii rządzącej zapowiedział ostatnio podjęcie kroków zmierzających do uchwalenia nowej konstytucji. Warto
w tym kontekście podjąć próbę odpowiedzi na
pytanie, czym dla każdego z nas jest Konstytucja.

Trzeba jednak pamiętać, że moja optyka nie jest typowa dla obywateli naszego państwa, gdyż zajmuję się niektórymi aspektami Konstytucji zawodowo, a więc mam do niej stosunek w pewnym sensie instrumentalny. Tymczasem nawet dla zdecydowanej większości prawników Konstytucja, nazywana niekiedy ustawą zasadniczą, jest dokumentem dość abstrakcyjnym. Wiemy z grubsza, że reguluje ona sposób funkcjonowania władz państwowych, definiuje nasze symbole, lokuje stolicę w Warszawie – może Poznań byłby lepszy? Opisuje nasze wolności i prawa, itp. Ale w istocie jest tylko ornamentem. W Polsce nie mamy tradycji konstytucyjnej. Jesteśmy dumni z Konstytucji 3 Maja, ale ona właściwie nie zdążyła odcisnąć piętna na naszym życiu politycznym. Krótko funkcjonowała w swoim pierwotnym kształcie, nowoczesna jak na swój czas, konstytucja marcowa z 1921 r. Również kwietniowa z 1935 r. dość powszechnie kontestowana, obowiązywała krótko. Okres PRL to właściwie czas bez konstytucji, gdyż dokument o tej nazwie uchwalony
w 1952 r. był w istocie tylko atrapą bez znaczenia dla życia społecznego.


W tej sytuacji Konstytucja z 1997 r. ma dla mnie wyraz symboliczny. Jest ostatecznym dowodem na zwycięstwo demokracji i idei praw człowieka w Polsce. Jej piękny, głęboko humanistyczny i przepełniony tolerancją wstęp jest swoistym manifestem wolnego, demokratycznego narodu.  Konstytucję, dzięki temu, że na jej straży stoi niezawisły organ sądowy – Trybunał Konstytucyjny, oraz że może ona być stosowana bezpośrednio przez wszystkie podmioty prawa, a zwłaszcza sądy, postrzegam jako swoistą kotwicę naszego porządku prawnego i gwaranta, że nikt arbitralnie nie naruszy mojej sfery wolności osobistej.
Nie uważam, że jest doskonała. Być może pewne korekty są potrzebne. Konstytucjonaliści dyskutują
o tym od lat. Jestem jednak zdania, że nadal spełnia swoją funkcję fundamentu naszej państwowości.


https://www.facebook.com/romanq.wieruszewski

___ ___ ___
28 kwietnia 2016
artykuł za: wyborcza.pl

Tomasz Dostatni OP

Kijów, przedświąteczna atmosfera i pamięć o wojnie


Wszędzie rozlepione zaproszenia do armii zawodowej. Ludzie młodzi idą, bo 1000 złotych żołdu i praca to jakaś alternatywa. Gdy przechodzi się wokół Majdanu Niezależności, pamięć o tych, którzy tutaj zginęli, jest ciągle żywa. Krzyże, zdjęcia i kwiaty są wszędzie

Kościoły wschodnie, chrześcijańskie, między innymi prawosławny obchodzą w najbliższą niedzielę,1 maja, Wielkanoc. W tym roku bardzo późno. W Kijowie w ostatnich dniach zobaczyłem przedświąteczną atmosferę i wielu ludzi w cerkwiach, modlących się. Przed Sofijskim Soborem na placu ustawiono kilkadziesiąt dużych pisanek. Malowanych według różnych wzorów, zarówno ludowych, jak i abstrakcyjnych.

Tysiące ludzi przyszło na otwarcie, które połączono z występami młodzieży. Typowa wielkanocna zabawa
w duchu rodzinno-artystycznym. A w Soborze monastyru św. Michała Archanioła o Złotych Kopułach w cerkwi - refektarzu nabożeństwo, z tym prawosławnym cudownym śpiewem. Dużo ludzi, atmosfera duchowa, religijna, widać, że obrzędy wprowadzające w Wielki Tydzień są drogą osobistego i liturgicznego przeżywania swojej wiary. Także w ostatnią niedzielę ludzie całymi rodzinami sunęli do cerkwi z palmami, zielonymi gałązkami, jak u nas w Polsce. Zawsze gdy jestem w stolicy Ukrainy, idę jako pielgrzym do matki kościołów, centrum, i źródła prawosławia na Rusi Kijowskiej - Ławry Peczerskiej. A tak naprawdę do pieczar, aby jako jeden z wiernych przejść, jak w katakumbach wśród grobów świętych. I tym razem z przyjaciółmi, z tą cienką prawosławną świeczką w dłoni, w mroku, milczeniu, przeszliśmy szlak modlitewny. Zatrzymywaliśmy się wśród pielgrzymów, którzy całowali trumny, prawie jak w ekstazie z nabożną czcią przynosząc tutaj swoje prośby i wołania. Od wieków lud prawosławny tutaj przychodzi, aby zaczerpnąć u prawdziwego źródła,
tu na zboczach Kijowa, gdzie miasto schodzi do rzeki, do Dniepru. Od dziesiątego wieku mnisi mieszkają tutaj z bardzo małymi przerwami na czas bolszewizmu. Kto chce coś doświadczyć, uczestniczyć w żywym prawosławiu, musi tutaj postawić swoją nogę i choć na chwilę, jeśli jest chrześcijaninem, pomodlić się.

Dzisiaj Ławra Peczerska należy do Cerkwi Ukraińskiej Patriarchatu Moskiewskiego. To powoduje napięcia, nawet usłyszeliśmy, że my Ukraińcy tam na modlitwy nie przychodzimy. Ten bolesny podział jest tutaj ciągle faktem. A wojna na wschodzie kraju jeszcze konflikt pogłębia.

*

Ale wojny tak naprawdę w Kijowie nie widać. Wojska i ludzi z bronią jest na ulicach mniej niż np. w Brukseli. Prawda, że na wschodzie Ukrainy ilość broni konwencjonalnej, czołgów, wozów opancerzonych itp. jest większa niż weNiemczechi Anglii razem wziętych. Ale to nie oznacza, że Kijów jest miastem, gdzie nikt o tym nie myśli. Wszędzie rozlepione zaproszenia do armii zawodowej. Ludzie młodzi idą, bo 1000 złotych żołdu
i praca to jakaś alternatywa. Gdy przechodzi się wokół Majdanu Niezależności, pamięć o tych, którzy tutaj zginęli, jest ciągle żywa. Krzyże, zdjęcia i kwiaty są wszędzie. Byłem tutaj dwa lata temu, kilka dni po najkrwawszych walkach. Był jeden wielki obóz kozacki. Atmosfera jak w czasie powstania warszawskiego. Dzisiaj życie toczy się normalnie. Skrzyżowania, gdzie obozowało tysiące ludzi i plac, zapełnione stojącymi
w korkusamochodami. Tylko zasłonięty białą zasłoną spalony od napalmu budynek delikatnie przypomina
o tragedii. Kijów próbuje żyć swoim normalnym życiem.

*

Odwiedziłem, dosłownie na chwilę, kijowskich dominikanów. Tam w naszym Instytucie św. Tomasz mogliśmy rozmawiać o paryskiej Kulturze. O mojej antologii tekstów o Kościele w Kulturze i o wydanej właśnie Autobiografii na cztery ręce Jerzego Giedroycia. Za stołem zasiedli Adrij Pavlysyn, prawosławny historyk, wielki przyjaciel Polski ze Lwowa, wydawca Autobiografii... po ukraińsku Leonid Finberg, dyrektor Instytutu Wojciech Surówka i ja. Rozmowa żywa, gdzie na sali byli, prawosławni, katolicy, żydzi. Odwiedził nas także i zrobił na wielu olbrzymie wrażenie władyka z cerkwi związanej z zamordowanym przed laty
w niewyjaśnionych okolicznościach ojcem Aleksandrem Mieniem. Władyka żywo komentował sprawy bieżące, ostro krytykował Moskwę, przyznawał się do znajomości polskiej literatury i pięknie czystą polszczyzną po spotkaniu z nami rozmawiał. Wyglądał jak prorok, jak mnich wschodni ze swoją długą białą brodą. Zaprosiliśmy go do Polski, zaproszenie przyjął, tylko zaznaczył, że od wielu lat nie ma ważnego paszportu. Widać było, że żyje w innym, jakże duchowym świecie.

*

Kijów miasto cerkwi ze złotymi kopułami, które rozsiadły się wśród zieleni na wzgórzach lewobrzeżnych miasta nad Dnieprem. Kijów miasto cmentarzy w Babim Jarze, gdzie mordowaliNiemcy(Żydów i Ukraińców, miejscowych) i Bykowni, gdzie mordowali komuniści, w latach stalinowskich (Polaków - z tzw. ukraińskiej listy katyńskiej i swoich rodaków). Kijów z pamięcią o wielkim głodzie na Ukrainie w latach trzydziestych XX wieku. Kijów miasto otwarte, żywe, nowoczesne - jak podkreślał ktoś w ramach naszej wyprawy - prawdziwa metropolia. Kijów to także ważne miasto dla dominikanina. Gdyż tutaj św. Jacek, pierwszy polski dominikanin był już w pierwszej połowie XIII wieku. Stąd uciekał przed najazdem tatarskim, jak mówi legenda przez Dniepru, zabierając ze sobą Monstrancję i figurę Matki Bożej. Takim go można zobaczyć na wielu obrazach. Tak do Kijowa należy jeździć, do braci Ukraińców, aby ich wspierać w ich drodze ku wolności w Europie i jako pielgrzymi, aby zaczerpnąć ze wspólnego źródła chrześcijańskiej tradycji Wschodu.



źródło >>>

___ ___ ___
25 kwietnia 2016, Kielce
Instytucie Kultury Spotkania i Dialogu Stowarzyszenia im. Jana Karskiego
ul. Planty 7
poniedziałek, godzina 16.00

Pierwsza część konferencji
Pamięć-Dialog-Pojednanie pt. „Czy przeszłość stale się zmienia?”

"Wprowadzeniem do zbliżających się w lipcu obchodów 70. rocznicy pogromu kieleckiego była w Kielcach pierwsza część konferencji Pamięć-Dialog-Pojednanie pt. „Czy przeszłość stale się zmienia?”. W spotkaniu 25 kwietnia wzięły udział osoby zaangażowane w dialog chrześcijańsko-żydowski."
Cała relacja ze spotkania na ekai.pl >>>

oraz
"Profesor Szaynok wskazała jak rozmawiać o pogromie kieleckim" Tomasz Trepka
Echodnia.eu
>>>

Stowarzyszenie im. Jana Karskiego:
Kanał YouTube z relacją tutaj >>>
Strona na Facebooku tutaj >>>

Zdjęcia - FB/Stowarzyszenie im. Jana Karskiego >>>

16034.jpg16031.jpg16033.jpg16032.jpg





___ ___ ___

23 kwietnia 2016, Kijów
Інститут релігійних наук св. Томи Аквінського
вул. Якіра, 13
sobota, godzina 18.00


Інститут Книги в Кракові
(Instytut Książki w Krakowie)
Фонд «Понад кордонами» ім. св. Яцека Одровонжа в Любліні
(Fundacja „Ponad granicami” im. św. Jacka Odrowąża w Lublinie)
Інститут релігійних наук св. Томи Аквінського в Києві

Запрошують на зустріч, присвячену книзі
"Kościół na łamach paryskiej Kulturyw latach 1946-2000"


Участь в дискусії візьмуть:
- Ян Томбінський – посол Європейського Союзу в Україні
- Леонід Фінберґ – Головний редактор видавництва“DuhILitera”
- Томаш Достатній OP – редактор книжки, президент фонду «Понад кордонами»

Ведучий: Войчех СурувкаOP–директор Інституту релігійних наук св. Томи Аквінського в Києві


Zdjęcia z wydarzenia >>>

16017.jpg16014.jpg16015.jpg16016.jpg








___ ___ ___13743.jpg


14 kwietnia 2016, Lublin
Teatr Stary w Lublinie
ul. Jezuicka 18
czwartek, godzina 18.00

Emigranci, uchodźcy. Dopust Boży, czy szansa?


Udział wzięli:

Michał Klinger - ambasador RP w Grecji 2007-2012, Rumunii 1999-2003
Marcin Nawrot - ambasador RP w Irlandii 2010-2014, Azerbejdżanie 2001-2005
Andrzej Jaroszyński - ambasador RP w Australii, Papui Nowej Gwinei 2008-2013, Norwegii 2001-2005

Prowadzenie:
Tomasz Dostatni OP


Michał Klinger

teolog prawosławny, dyplomata. Ambasador RP w Grecji (2007 - 2012) i w Rumunii w latach (1999 - 2003). Wykładowca Starego Testamentu w Chrześcijańskiej Akademii Teologicznej w Warszawie. Był członkiem Komitetu Obywatelskiego, działał na rzecz włączenia mniejszości wyznaniowych i narodowych w proces przemian demokratycznych w Polsce. Jest rzecznikiem dialogu z Kościołem rzymsko i greckokatolickim oraz z Kościołami reformacji, a także jednym z inicjatorów dialogu chrześcijańsko-żydowskiego w Polsce.
W dyplomacji od 1990 roku.


Marcin Nawrot
urzędnik służby cywilnej i dyrektor Centrum Operacyjnego MSZ. Ambasador RP w Irlandii (2010 - 2014)
i w Azerbejdżanie (2001 - 2005). Od 1990 roku na wyższych stanowiskach w administracji państwowej
w MON i MSZ. Były dyrektor Departamentu Narodów Zjednoczonych i Praw Człowieka w NSZ. Historyk.


Andrzej Jaroszyński

anglista, dyplomata. Ambasador RP w Australii i Papui Nowej Gwinei (2008 - 2013) oraz w Norwegii
(2001 - 2005). Pracował na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim (1970 - 1990). Był konsulem generalnym
w Chicago, radcą ambasady w Waszyngtonie. W dyplomacji od 1990 roku.



Organizatorzy:
Fundacja „Ponad Granicami” im. św. Jacka Odrowąża
Instytut Europy Środkowo-Wschodniej
Prezydent Miasta Lublin


Fot. Monika Tarajko >>>

15938.jpg15941.jpg15940.jpg15939.jpg






___ ___ ___
23 marca 2016, Lublin
Klasztor oo. Dominikanów, Złota 9
środa, godz. 18.00

Sala Unii - Gotycki Refektarz

Spotkanie
Męczennicy różnych wyznań

Udział wzięli:
ks. Andrzej Gontarek - Kościół Polskokatolicki o biskupie Józefie Padewskim
ks. Grzegorz Brudny – Kościół Ewangelicko – Augsburski o biskupie Juliuszu Bursche
Ks. Marek Waszczuk – Autokefaliczny Kościół Prawosławny o św. Grzegorzu Peradze
Tomasz Dostatni OP – Kościół Katolicki o bł. Michale Czartoryskim OP
15659.jpg
Organizatorzy:
Polska Rada Ekumeniczna odział Lublin
oraz Dominikańska Fundacja „Ponad Granicami”

Zdjęcia z wydarzenia - Monika Tarajko >>>


15707.jpg15708.jpg15709.jpg15706.jpg






___ ___ ___
za: wyborcza.pl

O. Zięba, Wolff-Powęska, Opryński. W Teatrze Starym debata o wizji polskości

Fundacja "Ponad Granicami" i Miasto Lublin zapraszają do Teatru Starego w Lublinie na dyskusję pod hasłem "Polska, ale jaka? Wizja polskości 25 lat po przemianach demokratycznych".

Udział biorą: prof. Anna Wolff-Powęska, historyk idei i specjalistka w zakresie stosunków polsko-niemieckich, O. Maciej Zięba, teolog i filozof oraz Janusz Opryński, reżyser teatralny. Prowadzenie: Tomasz Dostatni OP. Dyskusja jutro, 25 lutego, o godz. 18 w Teatrze Starym w Lublinie. Wstęp wolny.

Kim są paneliści?

Prof. Anna Wolff - Powęska jest historykiem i politologiem.

15497.jpg


Od 1969 do 2007 roku związana była z Instytutem Zachodnim w Poznaniu, którym kierowała w latach 1990 - 2004. Inicjuje i realizuje projekty dotyczące uwikłania grup etnicznych i narodowych w machinę totalitarnej polityki, ich mentalnego rozrachunku z przeszłością, kulturą polityczną w fazie transformacji, sąsiedztwem polsko-niemieckim w kontekście dziejów myśli i filozofii politycznej w Europie. Współpracowała z Wydziałem Nauk Politycznych i dziennikarstwa Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Autorka książek m.in.: "Oswojona Rewolucja. Europa Środkowo-Wschodnia w procesie demokratyzacji", Instytut Zachodni,Poznań1998; "A bliźniego swego... Kościoły w Niemczech wobec "problemu żydowskiego", Instytut Zachodni, Poznań 2003; "Pamięć - Brzemię i uwolnienie. Niemcy wobec nazistowskiej przeszłości
(1945 - 2010)", Wyd. Zysk, Poznań 2011.


Maciej Zięba OP - dominikanin, doktor teologii, filozof, znawca katolickiej nauki społecznej i nauczania Jana Pawła II.

15498.jpg

Uczestnik seminariów w Castel Gandolfo. W latach 1998 - 2006 prowincjał Polskiej Prowincji Dominikanów. W 1999 roku mianowany przez Jana Pawła II członkiem Synodu Biskupów Europy, a w 2003 roku konsultorem Papieskiej Rady Iustitia et Pax. Autor książek, m.in.: "Epoka Jana Pawła II", "Nieznane, niepewne, niebezpieczne. Szkic o Europie", "Ale nam się wydarzyło. O papieżu i Polsce, Kościele i świecie".

Na spotkaniu będzie promowana najnowsza książka "Kłopot za Kłopotem. Katolik w dryfującej Europie".


Janusz Opryński - reżyser teatralny. Kieruje Teatrem Provisorium nieprzerwanie od 1976 roku.

15499.jpg
Od 1995 roku jest dyrektorem programowym Centrum Kultury w Lublinie, a od 1996 roku dyrektorem Międzynarodowego Festiwalu Konfrontacje Teatralne w Lublinie. Przez wiele lat zespół Provisorium występował wspólnie z Kompanią Teatr Witolda Mazurkiewicza.

Najgłośniejsze spektakle: "Ferdydurke" i "Trans-Atlantyk" według Gombrowicza. "Do piachu" i "Homo Polonicus" według Różewicza oraz "Bracia Karamazow" według Dostojewskiego. Ostatnio zrealizował "Lód" na podstawie powieści Jacka Dukaja oraz "Punkt zero: Łaskawe" według powieści Jonathana Littella.

Jest Przewodniczącym Rady dominikańskiej Fundacji "Ponad Granicami".



Tekst i zdjęcia za: http://lublin.wyborcza.pl/lublin/1,48724,19673755,o-zieba-wolff-poweska-oprynski-w-teatrze-starym-debata-o.html#ixzz416hFerLs

___ ___ ___

25 lutego 2016, Lublin
Teatr Stary w Lublinie
ul. Jezuicka 18
czwartek, godzina 18.00

Polska, ale jaka?
Wizja polskości 25 lat po przemianach demokratycznych.


13743.jpg
Udział biorą:
prof. Anna Wol-Powęska
historyk idei, profesor nauk humanistycznych, specjalistka
w zakresie stosunków polsko-niemieckich


Maciej Zięba OP
dominikanin, teolog, lozof, publicysta

Janusz Opryński
menedżer kultury, reżyser teatralny, twórca teatru „Provisorium”

Prowadzenie:
Tomasz Dostatni OP


15475.png  <<< zobacz / pobierz


Zdjęcia ze spotkania - Monika Tarajko >>>

15533.jpg15536.jpg15534.jpg15535.jpg






Zdjęcia ze spotkania - Krzysztof Anin Kuzko >>>

15550.jpg15553.jpg15552.jpg15551.jpg






Zdjęcia ze spotkania - Iwona Burdzanowska >>>

15565.jpg15566.jpg15568.jpg15567.jpg






___ ___ ___


16 grudnia 2015, Lublin
Teatr Stary w Lublinie
ul. Jezuicka 18
środa, godzina 18.00


Po co nam sumienie?
Autonomia indywidualnego sumienia


Debata wokół książki "Blask wolności"
Ludwika Wiśniewskiego OP
13743.jpg
Udział biorą:
prof. Andrzej Rzepliński
prezes Trybunału Konstytucyjnego

prof. Zbigniew Mikołejko
Polska Akademia Nauk

ks. prof. Andrzej Szostek
Katolicki Uniwersytet Lubelski

Ludwik Wiśniewski OP
dominikanin, duszpasterz akademicki

Prowadzenie:

Tomasz Dostatni OP


Zdjęcia - Krzysztof anin Kuzko >>>

15226.jpg15229.jpg15228.jpg15227.jpg






___ ___ ___

14 grudnia 2015, Warszawa
Winosfera - Restauracja, Sala kinowa
ul. Chłodna 31
godzina 20.00

Spotkanie promujące książkę "Duchowe wędrowanie"
Spotkanie z Tomaszem Dostatnim OP

Goście spotkania:
Tadeusz Sobolewski
Tomek Sikora
Tomasz Pietrasiewicz
Tomasz Dostatni OP


Spotkanie poprowadzi
Jacek Fedorowicz

Zapraszają:

Zysk i S-ka Wydawnictwo
Winosfera
Fundacja Ponad Granicami


15094.jpg









___ ___ ___

9 grudnia 2015, Warszawa
Teatr Polski im. Arnolda Szyfmana w Warszawie
godzina 19.00 - Foyer Dużej Sceny


Debata wokół książki "Kościół na łamach paryskiej Kultury w latach 1946-2000"
pod red. Tomasza Dostatniego OP
15079.jpg

"A więc polskość to w gruncie rzeczy wielość i pluralizm"
- kościół papieża Franciszka a sprawa polska

Goście:
prof. Andrzej Friszke
Aleksander Hauke-Ligowski OP
prof. Zbigniew Mikołejko
Tomasz Wołek

Prowadzenie:
Tomasz Dostatni OP

wstęp wolny
Informacje: www.teatrpolski.waw.pl

15083.png               <<< plakat

___ ___ ___

4 grudnia 2015,
artykuł za: lublin.wyborcza.pl

Tomasz Dostatni OP
O kościele i antysemityzmie

Minęło 75 lat, i po żydowskich mieszkańcach Lublina pozostaje zapomniana łąka dawnego cmentarza, wchodząc jednym bokiem w osiedle mieszkalne

Biskupi Polscy wystosowali do wiernych Kościoła katolickiego list w 50 rocznicę ogłoszenia przez Sobór Watykański II deklaracji "Nostra aetate" o stosunku do religii niechrześcijańskich. Ważny to bardzo list
i ważne w nim są zawarte myśli, na przykład ta, że: "Antyjudaizm i antysemityzm są grzechem przeciwko miłości bliźniego, grzechem niweczącym prawdę o chrześcijańskiej tożsamości". Oraz cytat bezpośrednio
z "Nostra aetate": "Kościół [...} ubolewa nad wszystkimi aktami nienawiści, prześladowań, wszelkimi manifestacjami antysemityzmu, jakie miały miejsce w jakimkolwiek czasie i ze strony jakichkolwiek ludzi. Czyni to nie ze względów politycznych, ale powodowany jest bogobojną miłością ewangeliczną". Warto tu przypomnieć, że przewodniczącym Komitetu do spraw dialogu z Judaizmem Rady Episkopatu Polski jest lubelski biskup Mieczysław Cisło. A członkami tego Komitetu jest kilku znanych mieszkańców Lublina: prof. Sławomir Żurek, ks. Marek Szymański, ks. Tomasz Adamczyk, Ryszard Montusiewicz, prof. Monika Adamczyk - Garbowska, ks. prof. Alfred Wierzbicki.


Dom umarłych, pusty

Niedawno wybrałem się samotnie na cmentarz na ulicy Unickiej i tak zwany nowy cmentarz Żydowski. Byłem w tej starszej części żydowskiego cmentarza, tam gdzie jest Izba Pamięci. Można wejść przesuwając będącą na kółkach ciężką furtkę - bramę. Idąc w milczeniu podliłem się za pochowanych tutaj dawnych mieszkańców Lublina. W drugiej części cmentarza za kolejną furtką jest przestrzeń z nagrobkami. Tutaj są chowani, nieliczni dzisiejsi Żydzi. Idąc dalej ulicą Walecznych, po przejściu ulicy generała Andersa, dostrzegamy dwie przestrzenie. Po lewej cmentarz chrześcijański na Unickiej i po prawej pusta przestrzeń, zielona jeszcze trawę i ogrodzenie, dawny cmentarz żydowski część druga, po wojnie przedzielona ulicą. Doznałem iluminacji, gdy zobaczyłem to co zobaczyłem. Wielu ludzi po lewej stronie na cmentarzu chrześcijańskim, świecące się lampki i kwiaty. Tętniący ludzkim życiem, dom umarłych. To po lewej stronie.
I zupełna pustkę, z przechodzącymi obojętnie i pospiesznie zdążającymi na cmentarz chrześcijański - to po prawej stronie. Też Dom umarłych, ale pusty, bez ludzi, bez światełek, bez kwiatów. Dwa światy umarłych, jakże różne. Minęło 75 lat, i po żydowskich mieszkańcach Lublina pozostaje zapomniana łąka dawnego cmentarza, wchodząc jednym bokiem w osiedle mieszkalne.


Niech pamięć o nim będzie błogosławiona

Też niedawno byłem na chwilę w tej małej synagodze na Lubartowskiej pod numerem 10. Nazywanej po hebrajsku Chawra Nosim (Bractwa Tragarzy Zwłok ). Dzisiaj ma tutaj swoja siedzibę Towarzystwo Społeczno - Kulturalne Żydów odział w Lublinie. Odbyła się tam kameralna, wzruszająca promocja książki " Jan Karski. Misja kompletna". Wydanej przezUMCS. Dzieci, i to dosłownie bardzo małe, zeszkoły podstawowej numer 24 na Niecałej śpiewały pieśni i piosenki mówiące o wojnie i miłości dziewcząt i chłopców. Oraz maluchy, chyba jeszcze przedszkolne recytowały wiersze, właśnie o pustce. Pewnie nie do końca te dzieci znają historię o której recytowały wiersze, ale coś emocjonalnie wzruszającego było w tym zestawieniu. Polskie maluchy, żydowski dom modlitwy i książka o Janie Karskim, który w swej bezradności tłumaczył możnym tego świata, że Żydzi w Polsce są bestialsko mordowani. Obojętność wtedy, pustka dziś, oraz przywracanie pamięci przeplatały się na tej małej powierzchni dawnej i dzisiejszej Synagogi. Także niedawno zmarł Toivi (Tomasz ) Blatt. Ocalały z Sobiboru, uczestnik powstania w tym obozie i uczestnik słynnej wielkiej ucieczki z Sobiboru. Toivi przyjeżdżał do Lublina. Tutaj go poznałem, i z dużym respektem
i wyciszenie wsłuchiwałem się za każdym razem w jego opowieść o życiu i śmierci. Mam jego dedykację wpisaną do książki "Ucieczka z Sobiboru" z datą 29.09 2010 rok. Z motta z tej książki: "Rzeczywistość okazała się gorsza od wszelkich wyobrażeń. Przeżyć Sobibor nie oznaczało żyć" - Hersz Cukerman, ocalały
z Sobiboru. Toivi Blatt urodził się w Izbicy w 1927 roku, zmarł w sobotę 31 października
w Santa Monica w Kalifornii. Wraz z rodzina został deportowany do obozu zagłady w Sobiborze. Był uczestnikiem powstania więźniów z dnia 14 października 1943 roku. Niech pamięć o nim będzie błogosławiona.


Sprzeciw wobec stereotypów

List Episkopatu już spotkał się z odzewem środowisk Żydowskich w Polsce. Dobrze, że słowa tego Listu docierają do wiernych Kościoła katolickiego. Również i te: "Dlatego na płaszczyźnie dialogu chrześcijan
i Żydów tak konieczny jest sprzeciw wobec ujawniających się niekiedy stereotypów na temat Żydów, a nawet antysemityzmu bez Żydów".



źródło: lublin.wyborcza.pl >>>
___ ___ ___

22 października 2015, Lublin
Klasztor oo. Dominikanów
Plac przed Teatrem Andersena
godzina 19.00


Odsłonięcie tablicy dedykowanej pamięci Jerzego Giedroycia


Podczas trwania konferencji „Recepcja Kultury w PRL” w Lublinie (w dniach 22-23 X) została odsłonięta tablica dedykowana pamięci Jerzego Giedroycia.

Zdjęcia - Monika Tarajko >>>

14896.jpg14897.jpg14898.jpg14899.jpg



 



___ ___ ___

15 października 2015, Lublin14766.jpg
Krużganki klasztoru oo. Dominikanów
czwartek, godzina 18.00

Otwarcie wystawy: Kolory Piątej Ewangelii

15 października, o godzinie 18.00, na dominikańskich krużgankach, zostanie otwarta wystawa Kolory Piątej Ewangelii - Kazimierska Konfraternia Sztuki: Pielgrzymka - plener w Ziemi Świętej.

Organizatorzy:
Kazimierska Konfraternia Sztuki
Fundacja Ponad Granicami im. Św. Jacka Odrowąża
Klasztor oo. Dominikanów w Lublinie



10 października 2015, Lublin
Restauracja Hades Szeroka
ul. Grodzkiej 21, sobota, godz. 17.00

Promocja książki "Kościół na łamach paryskiej „Kultury” w latach 1946-2000"
14755.jpg
10 października 2015 r., w sobotę, odbędzie się promocja książki:

"Kościół na łamach paryskiej „Kultury” w latach 1946-2000"
wybór, opracowanie i posłowie Tomasz Dostatni OP
wydanej w serii „W kręgu paryskiej »Kultury«”

Spotkanie odbędzie się w Restauracji Hades Szeroka, w Lublinie, na ulicy Grodzkiej 21, o godzinie 17.00.

Zapraszają:

Instytut Książki
Fundacja „Ponad Granicami” im. św. Jacka Odrowąża
Hades Szeroka


___ ___ ___

8 września 2015, Lublin
Bazylika oo. Dominikanów, Złota 9
wtorek, godz. 19.00

Debata Dwóch Ambon

Smak krzyża – barwa krzyża”- Krzyż u katolików- Krzyż u prawosławnych

Debatowali:
o. Korneliusz Wilkiel, prawosławny proboszcz - parafia Biłgoraj
ks. Mirosław Matuszny, katolicki proboszcz - parafia Nawrócenie św. Pawła Lublin

Prowadzenie: Tomasz Dostatni OP

Zdjęcia ze spotkania - fot. Krzysztof "anin" Kuzko >>>

14693.jpg14694.jpg14696.jpg14695.jpg






___ ___ ___

3 września 2015, Lublin
artykuł za: lublin.gosc.pl >>>
autor: rp

Wiara i wątpliwość - dwie siostry

W ogrodach zamkowych w Lublinie, podczas kolejnej edycji Europejskiego Festiwalu Smaku swoją najnowszą książkę "Duchowe wędrowanie" prezentował dominikanin o. Tomasz Dostatni.


Na spotkanie przyszli znajomi i przyjaciele dominikanina, osoby zainteresowane duchowością oraz dyskusją na temat wiary we współczesnej kulturze.

W tle, w ogrodach zamkowych przechadzały się damy w powłóczystych sukniach, ktoś inny testował zabytkowe auto. Pośród zgiełku turystów, w zaciszu dziedzińca trwała rozmowa na temat wiary i jej świadków. Podstawę dyskusji stanowiła publikacja tekstów osobistych i religijnych o. Dostatniego.

- Książkę rozpoczynam tekstem eseju na podstawie rozmowy, której udzielił mi Ryszard Kapuściński. Tekst nie był wcześniej publikowany. To rozmowa na temat wiary i niewiary. Człowiek wiary jego zdaniem to ten, który widzi inny świat niż tylko ten widzialny, materialny - powiedział o. Tomasz Dostatni.

- Pojawiają się też dwa eseje o Vaclavie Havlu. Związane jest to z tym, że przez kilka lat mieszkałem w Pradze. Po jego śmierci poproszono mnie o napisanie tekstu do książki, która jest podręcznikiem pomagającym tym osobom, które mają krewnych chorych na nowotwory. Zmierzyłem się też z chorobą prezydenta Havla, chciałem pokazać jak znosił chorobę on i jego bliscy - wyjaśniał.

- Pokazuję też wątki jakie połączyły mnie z abp. Życińskim. Dzisiaj opowiada się to jak film. Na moje zaproszenie przyjechał do Pragi z wykładem. Tam został napadnięty i potraktowany nożem. Był operowany. Chociaż mówi się, że nie ma ludzi niezastąpionych to widząc polski Kościół i kwestie społeczne wzdychamy – szkoda, że nie ma abp. Józefa. W kwestiach różnych napięć, jakie się pojawiały, bronił ludzi, którzy tej obrony potrzebowali - mówił zakonnik.

Dominikanin opowiadał również o tekście, który powstał na podstawie doświadczeń z wyjazdu do Jordanii. W tym czasie spadł samolot prezydencki pod Smoleńskiem. Przywołuje w książce zachowanie muzułmanów, właścicieli hotelu, którzy zauważywszy co się stało zaproponowali wspólną modlitwę za ofiary katastrofy i Polaków.

- Kolejny tekst dotyczy dominikanina i kardynała. Otóż kard. Duka siedział z Havlem w więzieniu w latach 80-tych ubiegłego wieku. Nas to dziwi, że w Czechosłowacji za wiarę wtrącano jeszcze nie tak dawno do więzienia - tłumaczył.

Książkę, duchowy syn św. Dominika Guzmana, zadedykował wszystkim, którzy „przeszli z nim kawałek drogi”. Dzieło zostało wydane z okazji 25 rocznicy święceń zakonnika.

Pierwsza część książki zatytułowana jest „wiara i niewiara”. Pojawiają się w niej znane osoby takie jak Ryszard Kapuściński, Andrzej Kijowski, Vaclav Havel, Tomas Halik, Dominik Duka OP i Hanna Suchocka.

Kolejna część to „mozaika żywych ludzi”. Autor analizuje spotkania z ludźmi i swoje doświadczenia z Brukseli, Ammanu, Drohobycza. Przywołuje również doświadczenie kanonizacji św. Jana Pawła II.

Kolejna odsłona książki to „sztuka bycia samemu”. Pojawiają się tu ciekawe rozdziały, bardzo osobiste: „piuska i skarpetki”, „spotkanie z ojcem”, „dominikańskie wigilie”.

Zwieńczeniem jest rozdział „trampolina do nieba”. Autor przywołuje tu osoby dla niego wyjątkowe, także te związane z Lublinem. Pojawia się Małgorzata Braunek, abp Józef Życiński, Krzysztof Kozłowski i bł. Michał Czartoryski OP.

Tomasz dostatni urodził się w 1964 r. Jest dominikaninem, mieszka w Lublinie. Prowadzi fundację „Ponad Granicami”. Publicysta, duszpasterz inteligencji, dziennikarz. Pięć lat mieszkał w Pradze, kierował również wydawnictwem „W drodze”. W 2012 r. był laureatem „Angelusa” w kategorii „Człowiek kultury medialnej”. Określa siebie przyjacielem artystów, dziennikarzy i ludzi „niepokornych”.

źródło >>>

Zdjęcia ze spotkania - fot. Bartek Michałowski >>>

14675.jpg14672.jpg14674.jpg14673.jpg







___ ___ ___

2 września 2015, Lublin
dziedziniec Zamku, Muzeum Lubelskie
14636.jpggodzina 17.00



Duchowe wędrowanie z o. Tomaszem Dostatnim

Spotkanie poprowadzi Waldemar Sulisz. Spotkanie
w ramach Europejskiego Festiwalu Smaku.






14634.png   <<< zobacz zaproszenie



___ ___ ___

22 sierpnia 2015
Artykuł za wyborcza.pl >>>

Tomasz Dostatni
Zatroskany głos Boży. Po liście świeckiego katolika do biskupów

Zostawiam na boku ironię mego Brata w Chrystusie, odsuwam jego agresywny ton, bo dostrzegam ukryty pod nimi sens. Ból, oczekiwania i wymagania.

List Brata w Chrystusie można odczytać na trzy sposoby. Można go uznać za kolejny manifest antyklerykalny. Można po prostu zlekceważyć. Ale też można się przejrzeć w nim jak w lustrze, robiąc rachunek sumienia.

Ten list jest wstrząsający. Widać w nim troskę, miłość i autentyczne przejęcie sprawami Kościoła. Zaskakuje formą - oto wierny pisze list pasterski, nie stroniąc od ironii - i treścią, inną niż w równie głośnych tekstach publicystycznych ojca Ludwika Wiśniewskiego, który zwracał uwagę głównie na sprawy społeczne i na autonomię indywidualnego sumienia człowieka.

Jednak list Brata w Chrystusie i refleksje ojca Wiśniewskiego wiele łączy: podobna troska o Kościół
- oraz adresat: biskupi i księża. Ludzie Kościoła.


***
"Podzieliliście Polaków na dobrych i złych, na ludzi sumienia i tych, którzy go nie mają, na patriotów
i zdrajców, na tych, co są za życiem, i na tych, co opowiadają się po stronie śmierci. Na tych, co mogą przyjmować komunię świętą, i na tych, którym tego zabraniacie. (...) Czujecie się panami i władcami ludzkich sumień. Straszycie grzechem, zgorszeniem, ekskomuniką, apostazją, schizmą, piekłem. Bawicie się w sprawiedliwych sędziów, bo, jak uważacie, dano wam do tego prawo. (...)Trwacie od wielu lat w moralnej schizofrenii. Zapadliście na ciężką chorobę o patologicznym charakterze, która nazywa sięcupiditas vulgaris (chciwość pospolita). Dlaczego nie szukacie na nią lekarstwa?" - pisze do nas Frater in Christo.

To ostre słowa. Rozumiem dobrze, że mało kto chce ich słuchać, gdy padają pod jego adresem.
Ale pokazują, jak są odbierani pasterze, również wewnątrz Kościoła.

Wiem, że to nie jest głos odosobniony - sam słyszałem takie argumenty nieraz. Teraz, przelane na papier
i rzucone na forum publiczne, zmuszają mnie, abym je przemyślał. Żebym zostawił na boku ironię, nie skupiał się na agresywnym tu i ówdzie tonie, aby dostrzec ukryty pod nimi sens. Ból, oczekiwania
i wymagania.

***

Pamiętam przesłanie starożytnego - początek II wieku po Chrystusie - "Listu Klemensa Rzymskiego do Koryntian". W chrześcijańskiej gminie w Koryncie trwa konflikt, ludzie są niezadowoleni z kapłanów - a biskup Rzymu mówi im, że wierni mają prawo stawiać wymagania swoim pasterzom co do sposobu ich życia i posługi.

Tę samą tonację słyszę w liście Brata w Chrystusie. Kryją ją słowa ostre, ale czy nieprawdziwe?

Bo czytam dalej: "W Polsce ok. 70 procent osób dopuszcza stosowanie in vitro. Gdzie byliście z nauczaniem dotyczącym tej metody przez ostatnie 30 lat? Ten wynik to Wasza totalna klęska - lata zaniedbań, intelektualnego marazmu i duszpasterskiego lenistwa".

Czyż jest to dalekie od prawdy? W zakonie spędziłem 32 lata, od 25 lat jestem księdzem. Wiem, jak określamy priorytety i cele, znam naszą gorliwość. Trudno byłoby mi powiedzieć, że nasze podejście do pracy kapłańskiej ma same mocne strony. Wiem, że niejeden biskup stawiający wyższe wymagania swoim księżom czy przeor podnoszący poprzeczkę braciom spotyka się z biernym oporem, ukrytą dywersją lub grą pozorów. I przypominam sobie, jak Jan XXIII na pytanie, ile osób pracuje w Watykanie, odpowiedział, że połowa. Cztery pontyfikaty później podobne zdanie o pracy państwa watykańskiego ma Franciszek.

Czy te słabości dotyczą tylko Watykanu? Tylko Kościoła? Nie, ale to Kościół naucza, jak żyć.

***

"Wasze kościoły, rezydencje, ogrody, samochody, plebanie były, są i będą utrzymywane z pieniędzy wiernych
i podważających communio z Kościołem. Przez ludzi, którzy, jak sami mówicie, popierają in vitro - holokaust nienarodzonych, genetyczne manipulacje, filozofię gender, stosują antykoncepcję, opowiadają się za cywilizacją śmierci i żyją w grzechu" - pisze dalej Frater in Christo.

Pecunia non olet - dodałby ktoś złośliwy. Ale to, że ludziom Kościoła nie przeszkadza, że utrzymują ich grzesznicy, jest raczej kolejnym przejawem owej "moralnej schizofrenii". To ją ma na myśli Franciszek, gdy - czego wielu nie rozumie, choć papież wyjaśniał to w rozmowie z rabinem Skórką - nie udziela wiernym komunii w czasie swoich mszy. Bo wie, że do komunii od biskupa, teraz papieża, wielu przystępuje, aby dostąpić zaszczytu, ogrzać się w jego sławie, mieć pamiątkowe zdjęcie. Przystępują także ci, którzy krzywdzą pracowników lub naruszają sprawiedliwość społeczną, ale wspierają Kościół, by się pokazać.

Sam miałem niedawno ostrą wymianę zdań z jednym z braci na temat pazerności i nieuczciwości - spór
o metody zdobywania pieniędzy. Znam księży, którzy budując kościoły, "organizują" - jak to kiedyś nazywano - budulec i środki. Pamiętam oburzenie, gdy w połowie lat 90. biskup Chrapek jako pierwszy powiedział, że kościoły w PRL-u wznoszono z "nie swojego", a materiały były właśnie "zorganizowane". Homo sovieticus tkwi w wielu z nas.

***

Wiem, że nikt nie jest bez grzechu, bez słabości i wad. Ale też wiem, że od tych, którzy poszli za Jezusem drogą życia duchownego, wymaga się więcej. Własna postawa życiowa musi korespondować z językiem nauczania moralnego. Dlatego, choć bardzo bolesne, te mocne słowa są jak najbardziej na miejscu: "Niech każdy duchowny (niezależnie od stopnia święceń), który: sprzeniewierzył się cnocie czystości, żyje od lat w grzechu ciężkim ze swojągospodynią,kuzynem,organistą, jest ojcem, alkoholikiem, zatracił się w umiłowaniu bogactwa, stanie podczas sumy w kościele albo w swojej katedrze i powie wiernym:Przepraszam za zgorszenie z powodu (tu należy go wskazać), które stało się moim udziałem. Proszę Chrystusa - mego Pana, Mistrza i Nauczyciela, papieża Franciszka, i Was Umiłowani w Chrystusie Panu, o wybaczenie oraz szansę podjęcia służby kapłańskiej na nowo - z czystym sumieniem
i sercem.Dajcie przykład, że można stanąć w pokorze i prawdzie - niekiedy tej najboleśniejszej".

Nikt nie musi wyznawać publicznie swoich grzechów, ale każdy jest wezwany do nawrócenia i przemiany.
Ta litania słabości nie jest nieprawdziwa - wszyscy znamy różne upublicznione przypadki grzechów ludzi Kościoła.

Znam też publiczne przeprosiny. I znam ich siłę moralną.

W Rumunii patriarcha Teoktyst przeprosił za kolaborację z komunistycznym reżimem i podał się do dymisji
- wierni jej nie przyjęli. Kardynał Glemp w wyznaniu na koniec wieku trzęsącym się głosem mówił, w czym nie sprostał. Również on, wraz z polskimi biskupami, odprawił nabożeństwo pokutne za zbrodnie chrześcijan w Jedwabnem. Nie brak księży, proboszczów, którzy prosili parafian o przebaczenie.

Nawrócenie to proces długi i ożywczy. Każde słowo pasterza wypływające z czystego i autentycznego doświadczenia przebaczenia jest świadectwem wiary i Ewangelii.

Hipokryzja, o której pisze Frater in Christo, to proces niszczący, czasami wręcz zabijający życie duchowe.

Dlatego staram się zrozumieć ból prawnika, który widzi w swoim Kościele rozdarcie w sercach ludzi.

***

Nie wiem, czy ten list spotka się z szerszym odzewem, ale będę go odczytywał w gronie księży, na rekolekcjach. Wierzę, że w tak krytycznym ujęciu także można usłyszeć zatroskany głos Boży. Podejmuję wysiłek wsłuchania się w te argumenty.


źródło >>>

___ ___ ___

10 sierpnia 2015
Wywiad z o. Tomaszem Dostatnim
www.respekt.cz >>>

Martin M. Šimečka
Česko je laboratoř víry

Rozhovor s polským knězem a překladatelem o tom, proč Poláci čtou Halíka a zda společnost nevěřících může být etická

Dominikánský kněz Tomasz Dostatni (51), překladatel a esejista, patří v Polsku k menšině těch, kdo katolickou církev kritizují pro její uzavřenost. Dobře zná Česko a pozorně sleduje náš vývoj, protože si myslí, že ústup od víry čeká i polskou společnost. Na několik dní opustil klášter v Lublinu a přijel do Bratislavy, kde měl projev při příležitosti udělení středoevropské Ceny sv. Vojtěcha bývalé polské premiérce Hanně Suchocké.


Čím je to, že knihy Tomáše Halíka, které překládáte, jsou v Polsku tak populární? Nemáte v Polsku dost katolických intelektuálů, takže je musíte přebírat z Česka, této ateistické země?

Halík je výjimečný tím, že píše pro laiky i pro nevěřící. V Polsku je takových autorů málo a my Halíka čteme také proto, že Polsko možná čeká tatáž proměna, jakou prošla česká společnost před válkou. Halík je pro nás jakýmsi průkopníkem komunikace v laické společnosti.

Jak to myslíte - následovat český vývoj?

Česko je taková laboratoř víry. Máte zkušenost sekularizace a laicizace společnosti, zkušenost se setkáváním víry a nevíry. Halík o tom píše jako intelektuál, ale také jako kněz. Proto je pro Poláky tak zajímavý.

Jenže rozdíl mezi Čechy a Poláky je přece také historický: Češi prošli násilnou rekatolizací, která je odvrátila od víry, Poláci tuto zkušenost nemají. Lze to vůbec srovnávat?

To je sice pravda, ale dnešní problém nemá historické kořeny, spočívá v moderní době. Halík používá pojem, který převzal od Petra Pitharta: plachá zbožnost. Ta byla charakteristická třeba pro Václava Havla či Jana Patočku nebo Karla Čapka. A v Polsku jsou dnes také takoví lidé, kteří mají odstup od církve, ale nejsou úplně nevěřící. Halík k těmto lidem promlouvá.


Polsko je jednou z nejvíce katolických zemí v Evropě a Česko jednou z nejvíce ateistických. Polská společnost by vlastně měla být teoreticky lepší vzhledem k tomu, že uznává křesťanský mravní řád. Je to tak?

Dávám si velký pozor, abych neříkal, že člověk věřící musí být lepší než nevěřící. Víra je osobní vztah k Bohu. V Polsku je ale mnoho lidí, pro které je víra jen formální záležitostí. Česká společnost i bez pramenů víry se může chovat stejně eticky jako společnost věřících.

Když v Polsku někdo o sobě prohlásí, že je nevěřící, je církví odsuzován?

V Polsku máme důležitou zkušenost z komunismu, kdy se v demokratické opozici setkávali lidé věřící a nevěřící. Tehdy to hodně pomohlo vzájemnému dialogu, ale dnes je v církvi vůči nevěřícím hodně velká nedůvěra. Ale je pravda, že obě strany se radikalizují – přibývá těch, kdo jsou otevřeně antiklerikální, a naopak i těch ultrakonzervativních. Je víc napětí než dialogu.

Je výsledek nedávných prezidentských voleb, ve kterých zvítězil předtím téměř neznámý Andrzej Duda a porazil dosavadního prezidenta Bronisława Komorowského, přičemž šokujících dvacet procent hlasů dostal v prvním kole rockový zpěvák Paweł Kukiz, projevem takto rozdělené společnosti?

Myslím, že ano. Ale nejde natolik o rozdělení na věřící proti nevěřícím. Úspěch rockera Kukize, to je hlas protestu proti systému. Polsko za sebou má ekonomický úspěch a léta stability, ale teď hlavně mladí lidé nejsou spokojeni. Mnozí mají zkušenost z Anglie, kde viděli, že společnost může fungovat lépe, a chtějí to tak i v Polsku.


V říjnu budou parlamentní volby. Očekáváte otřes na politické scéně?

Ano. Podle dnešních průzkumů se do parlamentu dostávají jen tři strany. Bude velice těžké sestavit vládu a bude tlak na změnu volebního systému, kterou prosazuje Kukiz (chce většinový systém – pozn. red.). Ale jsem optimista, podle mě má Polsko velkou demokratickou sílu a to, že vznikne něco nového, nemusí být špatné, byť to nemusí být hned.

Člověk bez rodičů

V tradičních katolických zemích, ve Španělsku a v Irsku přijali velmi liberální zákony, například manželství homosexuálů. Čeká Polsko podobná proměna?

Slyšel jsem už naše biskupy, že je důležité pochopit, co se v Irsku stalo. Je to pro církev výzva.

Má dnes ale církev vůbec takovou autoritu, aby mohla ovlivňovat myšlení svobodných lidí? V Irsku zjevně takovou autoritu nemá.

Pravda je, že se mění definice rodiny. Ale co to znamená do budoucna? S přibýváním homosexuálních manželství bude přibývat lidí zrozených umělým oplodněním. Bude existovat člověk, který ani nebude vědět, kdo jsou jeho rodiče. To je civilizační otázka, o které bychom měli mluvit. Civilizace vznikla na základě rodiny, kterou jsme chápali jako muže a ženu. Teď přicházejí nové formy rodiny.


Na Slovensku proběhlo referendum o rodině, které vyvolalo obrovské společenské napětí a slovenská církev redukovala obranu rodiny na darwinistickém principu, že je to prostě biologická přirozenost. Jak se na tento problém díváte vy?

Je chyba, že církev nehledá komunikaci s moderním světem. Nejde jen o biologii, tedy předávání života, ale o to, o co v rodině jde.

Obáváte se vývoje v Evropě, která umožňuje manželství homosexuálů? Má se tomu Evropa bránit?

Neřekl bych, že se obávám ani že se má bránit, ale máme to pozorovat a chápat, proč se tyto změny dějí. Jako křesťan bych mělvést dialog a vysvětlovat, proč mám jiný názor. A nesmím přitom nikoho urážet a být militantní.

Jenže ten problém je mravní. Homosexuálové patří k menšině, které bychom měli přiznat stejná práva, jaká má většina. Nebo ne?

Nejdůležitější je vzájemný rozhovor. Před lety před návštěvou Benedikta XVI. v Německu byly protesty na podporu homosexuálů. A tamní biskup pozval tyto demonstranty k sobě. Bylo to vůbec poprvé, kdy někdo z církve s nimi mluvil. Když budou lidé vidět, že jsou církví akceptováni, i když nesouhlasí s jejich názory, je to cesta správným směrem. Papež František také řekl: proč mám soudit druhého člověka?

Je v těchto názorech papež František jiný, než byl Jan Pavel II.?

To bych neřekl. Faktem je, že papež František má jinou zkušenost, protože fungoval ve společnosti s hlubokými sociálními rozdíly. Jan Pavel II. byl člověkem, kterého formovala druhá světová válka, holocaust i zkušenost s komunismem. Za největší nebezpečí považoval totalitarismus.

Ale nebyl Jan Pavel II. na rozdíl od Františka mnohem konzervativnější v etických otázkách?

Byl konzervativní v tom smyslu, že viděl změny, které nastupují, a nepovažoval je za dobré. Ale na druhé straně byl schopen se v roce 2000 omluvit za hříchy církve, což rozhodně není konzervativní přístup. To byl průlom. Důležité bylo také setkání v Assisi s představiteli jiných náboženství. Za to byl kritizován konzervativním kardinály.

Znal jste Jana Pavla II. osobně?

Ano.


Je pravda, že vyzařoval něco mimořádného?

Jestli existuje něco jako svatost, tak já měl ze setkání s ním dojem, že se setkávám se svatým mužem.

Co to znamená?

Je to člověk, který je velmi blízko Boha, žije tedy v trochu jiném světě.


Jak se to dá popsat?

Spíše to bylo cítit. Vedl velmi spirituální život.


Žiji v klášteře

V Polsku je velký skandál s Józefem Wesołovským, bývalým velvyslancem Vatikánu v Dominikánské republice, který bude ve Vatikánu souzen za sexuální zneužívání chlapců. Co to vyvolá v Polsku, jelikož tento muž je vnímán jako Polák?

Co to způsobí, to se teprve uvidí. Wesołowski je polský kněz, který pochází z Krakova, byl do služby povolán Vatikánem po nástupu Jana Pavla II. Spáchal zločin a bude velmi těžké pro polskou církev se za něj omluvit. Má v Polsku spoustu známých a přátel. Nicméně je jasné, že ve Vatikánu bude přísně potrestán, určitě půjde do vězení. Polští biskupové by měli udělat kající pobožnost a omluvit se. A myslím, že to udělají, církev má schopnost neutralizovat tyto skandály.


Jaké je vaše postavení v polské církvi? Patříte do jejího liberálního křídla?

Já to slovo nepoužívám. Já bych řekl, že patřím k těm, kdo se chtějí účastnit normálního společenského života jako všichni ostatní.

Jak jste se dostal k češtině?

Docházel jsem do Česka za bratry dominikány, kteří žili v podzemí a koncem osmdesátých let vznikl nápad, zda by nemohl do Česka přijet někdo se zkušeností s pastorací mezi polskými dělníky, protože už tehdy jich pracovalo v Česku asi 40 tisíc. Byl jsem pro tuto misi vybrán a připravoval jsem se na ni, pak ale padl komunismus a od léta 1990 jsem už bydlel v klášteře u svatého Jiljí v Praze a zůstal jsem pět let. Byla to zajímavá doba, mým provinciálem byl Dominik Duka.

Jak si máme představit váš život? Žijete v klášteře?

Ano. V Lublinu. Je nás tam patnáct a nosím hábit. Ale většina dominikánských klášterů je uprostřed velkých měst, takže přicházím do styku se společností, organizujeme setkání a debaty v klášteře nebo na univerzitách.

Jaké to je, žít v klášteře a potom spát několik nocí v luxusním hotelu, jako teď na návštěvě Bratislavy?

To je výjimka. Je to sice jiný svět, ale zároveň stejný. Musím žít i ve světě, ve kterém žijí jiní lidé. V dopise z 2. století je napsáno, kdo jsou to křesťané: neliší se od ostatních, jsou stejně oblečení, mluví stejným jazykem. Jsou však něčím jako duší světa.

Co řeknete lidem, kteří nejsou věřící jako vy? Jakou naději jim můžete dát? Jak je můžete oslovit?

Že člověk není jenom tělo a hmota, ale má i duchovní život. Řekl bych jim, že mají o něj pečovat podle principů, které sami uznávají.

Ale tomu přece říkal Jan Patočka starost o duši. Takže to je hlavní odkaz křesťanů?

Ano. A s lidmi jiného vyznání nebo i nevěřícími, kteří se však starají o duši, pak já jako křesťan můžu vést dialog.

źródło >>>

___ ___ ___

7 lipca 2015, Lublin
ul. Złota 9, przed klasztorem oo. Dominikanów
godzina 21.00


Spotkanie "Złota 9"

Dwie książki dominikanina Tomasza Dostatniego stają się pretekstem do  14402.jpgrozmowy – spotkania, które odbędzie się 7 lipca na ulicy Złotej, przed kościołem oo. Dominikanów. Już po zachodzie słońca, o godzinie 21.00,
tak aby można uruchomić ekran i w atmosferze lipcowego wieczoru, ni to w kinie, ni to w ogródku – porozmawiać o Lublinie, ale i o wierze i niewierze. Książki te to: „Złota 9” i „Duchowe wędrowanie. Teksty osobiste i religijne”. Ulica, przyjazna, otwarta, radosna i zapraszająca do przemyśleń.


Udział biorą:
Wiera Meniok/ filolog, literaturoznawca, twórczyni i dyrektor drohobyckiego Międzynarodowego Festiwalu Brunona Schulza, kierownik Polonistycznego Centrum Naukowo-Informacyjnego im. Igora Menioka w Drohobyczu.

Tomasz Sikora/ polski fotograf, twórca teatralnych i filmowych plakatów, ilustracji książkowych, realizator prac dla europejskich i amerykańskich agencji reklamowych. Współtwórca wraz z Andrzejem Świetlikiem Galerii Bezdomnej promującej fotografię niezależną.

Małgorzata Bielecka - Hołda/ z wykształcenia matematyk, wieloletnia publicystka i dziennikarka lubelskiej Gazety Wyborczej.

Tomasz Dostatni OP/ dominikanin, założyciel Ośrodka Kultury Chrześcijańskiej w Pradze. Autor kilkudziesięciu programów telewizyjnych m. in: „Rozmowy w drodze”. Członek rady redakcyjnej czeskiego czasopisma teologicznego „Salve”. Pomysłodawca i prowadzący wiele debat i konserwatoriów m.in.:
„Przedsiębiorczość – kultura – religia”, cykl debat filozoficznych „Jak żyć” oraz „Debaty Dwóch Ambon”. Zaangażowany w ruch ekumeniczny, dialog z innymi religiami oraz dialog społeczny. Był członkiem międzyresortowego zespołu doradców przy premierze RP do spraw Polonii i Polaków za granicą.
Jest członkiem rady Fundacji św. Wojciecha – Adalberta.


14403.png  <<< zobacz/pobierz zaproszenie

___ ___ ___

14377.jpg30 czerwca 2015, Poznań
Pałac Działyńskich, Sala Czerwona, Stary Rynek 78
godzina 18.00

Spotkanie autorskie Tomasza Dostatniego OP
promujące najnowszą książkę „Duchowe wędrowanie”


Udział w spotkaniu wezmą:
Piotr Frydryszek,
prof. Jacek Baluch,
Rafał Wierzchosławski,
Tomasz Dostatni OP



Z okazji 25. rocznicy święceń kapłańskich autora.

___ ___ ___

28 czerwca, Poznań
Collegium Da Vinci (dawne WSNHID)
ul. Gen. Tadeusza Kutrzeby 10

godz. 18.00, sala 340
14379.jpg
Sekularyzacja społeczeństwa czeskiego...
z cyklu „Ponad granicami”

Gośćmi będą:
kardynał Dominik Duka OP - arcybiskup Pragi, prymas Czech
prof. Hanna Suchocka
prof. Jacek Baluch
Tomasz Dostatni OP

Rozmowę poprowadzi
Piotr Frydryszek

Zapraszają:
Wydawnictwo „W drodze”,
Fundacja Ponad Granicami im. świętego Jacka Odrowąża
oraz Collegium Da Vinci


W trakcie spotkania zaprezentowana zostanie również książka:

Tradycja jest wyzwaniem – rozmowa kardynała Dominika Duki OP z Tomaszem Dostatnim OP
 
14378.png  <<< zaproszenie pobierz / zobacz

___ ___ ___

2 czerwca 2015, Lublin
Bazylika i krużganki oo. Dominikanów
wtorek, godzina 18.00

14214.jpg
Jubileusz o. Tomasza Dostatniego

2 czerwca o godz. 18:00 odbyła się uroczysta msza św. a następnie na wirydarzu klasztornym spotkanie artystyczno-przyjacielskie z okazji jubileuszu 25-lecia kapłaństwa o. Tomasza Dostatniego.

14213.png  <<< zobacz/pobierz zaproszenie



Zdjęcia z jubileuszu - fot. Monika Tarajko >>>


14318.jpg14319.jpg14320.jpg14321.jpg






___ ___ ___

27 maja 2015, Lublin
Bazylika oo. Dominikanów, Złota 9
środa, godzina 18:45


Debata Dwóch Ambon - O Matce Pana w oczach luteran i katolików


Dominikańska Fundacja „Ponad Granicami”, Klasztor Dominikanów, Archidiecezjalna Rada Ekumeniczna oraz Lubelski Oddział Polskiej Rady Ekumenicznej zaprosiły w  środę, 27 maja na Debatę Dwóch Ambon.

O "Matce Pana w oczach luteran i katolików" rozmawiali będą:

ks. dr hab. Sławomir Pawłowski SAC
ks. dr Dariusz Chwastek z Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego


Spotkanie poprowadził o. Tomasz Dostatni OP.

Zdjęcia ze spotkania >>>

14417.jpg14420.jpg14419.jpg14418.jpg






___ ___ ___

25 maja 2015, Lublin
Krużganki klasztoru oo. Dominikanów, Złota 9
poniedziałek, godzina 18.00

14135.jpgRosja w poszukiwaniu swojego miejsca w świecie współczesnym
- wykład prof. dr hab. Aleksieja Riabinina


Instytut Europy Środkowo-Wschodniej i Fundacja Ponad Granicami zapraszają na spotkanie w ramach cyklu: Rosja, jaka jest dziś?

Prof. dr hab. Aleksiej Riabinin wygłosi wykład na temat:
Rosja
w poszukiwaniu swojego miejsca w świecie współczesnym.
Wykład będzie tłumaczony na język polski.

Spotkanie odbędzie się 25 maja na dominikańskich krużgankach.
Początek o godzinie 18.00.


Prof. dr hab. Aleksiej Riabinin - historyk, politolog, orientalista. Profesor moskiewskiej Wyższej Szkoły Ekonomicznej i dyrektor tamtejszych studiów magisterskich poświęconych politycznym wyzwaniom
współczesności oraz kierownik studiów nad problemami teorii historii Wschodu w
Instytucie Orientalistyki Rosyjskiej Akademii Nauk. Od kilku lat bliski współpracownik Instytutu Europy Środkowo-Wschodniej. W Moskwie można go często spotkać w kultowej księgarni niezależnych intelektualistów, czyli w „Falansterze”. Prywatnie pasjonat „Gry o tron".


14138.png   <<< zobacz/pobierz plakat

___ ___ ___

21 maja 2015, Lublin
Teatr Stary w Lublinie13743.jpg
ul. Jezuicka 18
czwartek, godzina 18.00


Debata

„Dziewczyna z Kamienia”
Autobiografa Izabelli Cywińskiej


fragmenty książki czytała:

Alicja Jachiewicz

Udział wzięli:

Izabella Cywińska
reżyser teatralny i filmowy, minister kultury i sztuki 1989–1990

Janusz Opryński
reżyser teatralny, współzałożyciel Teatru Provisorium,
dyrektor programowy Centrum Kultury w Lublinie
oraz dyrektor Międzynarodowego Festiwalu „Konfrontacje Teatralne”


Prowadzenie:
Tomasz Dostatni OP

współpraca: Agora

Zdjęcia z wydarzenia - Monika Tarajko >>>


14207.jpg14210.jpg14209.jpg14208.jpg







14139.png                  <<< zobacz zaproszenie

___ ___ ___

13972.jpg
14 maja 2015, Lublin
Krużganki klasztoru oo. Dominikanów, Złota 9
czwartek, godzina 18.00


Promocja tomiku "BOSO" Alfreda Marka Wierzbickiego

Prezentacja:
Prof. Maria Wojtak
Red. Grzegorz Józefczuk

Prowadzenie:
Tomasz Dostatni OP

Organizatorzy:
Wydawnictwo Test
Fundacja Ponad Granicami


Zdjęcia z wydarzenia - Monika Tarajko >>>

14060.jpg14063.jpg14062.jpg14061.jpg






___ ___ ___

24 kwietnia 2015, Lublin
Teatr Stary w Lublinie
ul. Jezuicka 18
piątek, godzina 18.00

13743.jpg
Rosja, jaka jest dziś?

Prezentacja książki Michała Hellera
pt. „Maszyna i śrubki. Jak hartował się człowiek sowiecki”
W kręgu paryskiej Kultury.

Udział biorą:
Dr Marek Radziwon
Historyk, krytyk teatralny, dyrektor Instytutu Polskiego
w Moskwie 2010–2014, tłumacz. Instytut Europy Środkowo-Wschodniej

Dr Wojciech Stanisławski
Historyk, redaguje dodatek Rzeczpospolita Plus Minus
Prof. Leonid Heller
Slawista, Uniwersytet w Lozannie, syn Michała Hellera

Prowadzenie:
Tomasz Dostatni OP

13961.png  <<< zobacz zaproszenie

14212.jpg






___ ___ ___

26 marca 2015, Lublin
Teatr Stary w Lublinie
ul. Jezuicka 18
czwartek, godzina 18.00

13743.jpg
Andrzej Titkow - reżyser, scenarzysta, poeta

Spotkanie z autorem z okazji wydania albumu przez
Narodowy Instytut Audiowizualny oraz projekcja filmów:
DAJ MI TO!
PIĘKNY DWUDZIESTOLETNI
PRO TOTO

Prowadzenie spotkania Tomasz Dostatni OP

Współpraca: Narodowy Instytut Audiowizualny

13742.png  <<< więcej informacji o spotkaniu i filmach w zaproszeniu


Zdjęcia ze spotkania - Monika Tarajko >>>

14131.jpg14129.jpg14130.jpg14128.jpg






___ ___ ___

20 marca 2015, Lublin

Nominacja o. Tomasza Dostatniego do Nagrody Miasta Lublin za całokształt działalności


Dominikanin, publicysta, duszpasterz inteligencji, prezes i założyciel Fundacji Ponad Granicami im. Jacka Odrowąża. Studiował filozofię i teologię na Papieskiej Akademii Teologicznej w Krakowie. Kształcił się
w Kolegium Filozoficzno-Teologicznym Dominikanów oraz uczęszczał na wykłady z literatury polskiej
i rosyjskiej na Uniwersytecie Jagiellońskim. Przez sześć lat mieszkał w Pradze, gdzie pełnił funkcje mistrza nowicjatu, proboszcza Polskiej Parafii Personalnej, korespondenta Radia Watykańskiego i Katolickiej Agencji Informacyjnej. Założył tam Ośrodek Kultury Chrześcijańskiej.

Nominacja miasta za wprowadzenie do Lublina wielu cennych, nowatorskich przedsięwzięć i projektów,
dbałość o zbliżenie i pojednanie narodów i kultur naszej części Europy, umacnianie kulturowego dziedzictwa Europy opartego na wartościach i tradycji oraz godne reprezentowanie Lublina w Polsce i za granicą.


___ ___ ___

19 marca 2015, Lublin
Ośrodek „Brama Grodzka – Teatr NN”
Sala Czarna, ul. Grodzka 21
godz. 18.30

13692.jpg
Panel wokół książki "Kim jest człowiek?" Abrahama Heschela

Książka jednego z najważniejszych religijnych myślicieli żydowskich XX wieku stawia przed nami pytanie: Czy człowieka da się sprowadzić do opisu naukowego? I stanowi dobre wprowadzenie do innych publikacji tego autora.

Paneliści:
prof. Monika Adamczyk-Garbowska (UMCS), ks, prof. Alfred Wierzbicki (KUL),
prof. Stanisław Żurek (KUL), tłum. Katarzyna Wojtkowska


Moderator:

o. Tomasz Dostatni

Lektor:

Witold Dąbrowski
 
Zapraszamy do dyskusji.
 
13693.png  <<< zobacz plakat

___ ___ ___

14 marca 2015
artykuł za wyborcza.pl >>>

Tomasz Dostatni OP

Bat ludzi nie zbawi


Gdybym milczał, zachowałbym się jak niewolnik bojący się własnego cienia - pisze o. Ludwik Wiśniewski

Potrzeba nam takich tekstów, gdyż potrzeba nam sposobu myślenia, który otwiera, a nie zamyka. Takiego tekstu nie napisze człowiek młody, gdyż potrzeba doświadczenia: życiowego, intelektualnego
i duszpasterskiego. W eseju - traktacie ojca Wiśniewskiego "Blask wolności" - widać i odwagę,
i zatroskanie, obawy i nadzieję. Ale także osobistą wiarę dojrzałego człowieka. Powtórzę za Miłosza "Traktatem teologicznym": "Takiego traktatu młody człowiek nie napisze./ Nie myślę jednak, że dyktuje go strach śmierci./ Jest, to po wielu próbach, po prostu dziękczynienie,/ a także pożegnanie dekadencji,/ w jaką popadł poetycki język mego wieku./ Dlaczego teologia? Bo pierwsze ma być pierwsze".

***

Wolność. Najpierw jest zmaganie się z pojęciem wolności. I mowa o tym, "że chrześcijanie, w tym ludzie Kościoła, zagubili istotny jej sens". Idąc za nauką św. Tomasza z Akwinu, ojciec Wiśniewski powie, że w człowieku jest naturalny dynamizm otwierający na "uniwersalne, nieskończone, pełne dobro". I "głód" pełnej prawdy i doskonałego dobra.

I przechodzi do jego zdaniem kwestii najważniejszej. "Na pytanie, co należy czynić, odpowiedź znajduje każdy człowiek (zarówno uczony filozof, jak i prostaczek) w sobie. Tak Pan Bóg wyposażył człowieka, że to wie. Sam św. Tomasz zdaje się odpowiadać: CZYŃ TO, CO KOCHASZ! To właśnie, co kochasz, czego pragniesz, czego chcesz, jeśli chcesz czynić, czyń! Chodzi tylko o to, abyś się nauczył odróżniać to, czego chcesz, od tego, czego ci się zachciewa - to zaś jest rolą dobrze uformowanego sumienia...". Wszystkich, którzy by tutaj postawili w tym myśleniu zarzut relatywizmu, Ludwik Wiśniewski uspokaja: "Jednakże lekarstwem na ludzką nieprawość nie jestbat- nakaz, zakaz, groźba piekła, ale apel do sumienia i świadectwo innych ludzi".

***

Autonomia sumienia. To jądro tego tekstu. Uznanie autonomii indywidualnego sumienia uważa autor za sprawę, która zaważy na przyszłości Kościoła. "Nie oznacza [to] przyznania indywidualnemu człowiekowi prawa do dowolnego określania, co jest dobrem, a co złem - oznacza jedynie uznanie, że jest on wystarczająco przez Boga uposażony, aby mógł odkryć, co jest dobrem, a co złem. Nie oznacza też uznania nieomylności rozstrzygnięć indywidualnego człowieka".

O. Wiśniewski jest przekonany, że przyszłość ludzkości zależy od tego, czy różne kultury, cywilizacje i religie znajdą wspólny język. To samo wyraził Václav Havel, mówiąc o "minimum moralnym dla świata" jako wspólnej ogólnoludzkiej płaszczyźnie.

Gdy mowa o autonomii indywidualnego sumienia, trzeba ukazać za autorem przypadek napięcia czy konfliktu człowieka z Magisterium Kościoła, czyli jego nauczaniem. "Wierzący - uznający autorytet Kościoła - powinien zapoznać się z Magisterium, ale jeśli jego sumienie nie jest w stanie zobaczyć w nim dobra dla siebiehic et nunc, powinien postąpić wbrew temu nauczaniu". Czyli zawsze iść za głosem sumienia.

Teologowie boją się takiego myślenia. Może zanika w nich wiara w rozumność i dobroć świata stworzonego przez Boga i w człowieka. Pojawia się więc strach, że konkretny człowiek nie sprosta swemu powołaniu
i nadużyje wolności i autonomii, może też sam siebie okłamywać. "Ale nie można traktować go jak dziecka
i odbierać mu prawa do podejmowania decyzji oraz do odpowiedzialności za te decyzje!... Świadectwo
o dobru i złu może mieć większą siłę niż podawanie norm moralnych na każdą okazję. Takie świadectwo jest zawsze apelem do tego, co w człowieku najcenniejsze".

To dlatego papież Franciszek zachęca biskupów, aby mówili otwarcie, co myślą.

***

Jest jeszcze w tym traktacie o rozumieniu nowej etyki. "Będzie to etyka proklamująca autonomię człowieka względem prawa moralnego pisanego, aleosadzonaw prawie naturalnym i nieproklamująca relatywizmu". Sam Ludwik Wiśniewski, jakby obawiając się swych odważnych tez, będących tradycją zapomnianą Kościoła, powie we wstępie - jestem synem Kościoła i uznaję jego autorytet, ale odpowiedzialna obecność dorosłego człowieka w Kościele jest dla mnie równoznaczna z prawem i obowiązkiem przedstawiania mu przemyśleń, które uważa za ważne. To właśnie czynię, poddając osądowi Kościoła moje tezy. Gdybym milczał, zachowałbym się jak niewolnik bojący się własnego cienia. Na wszelki wypadek jednak chcę podkreślić, że wnioski, które przedstawiam, są moją opinią, a nie doktryną Kościoła. A w przedmowie arcybiskup Henryk Muszyński podkreśli, że ojciec Ludwik zaprasza nas w swoim tekście do dyskusji.
A ja dodam - niech ona będzie odważna i uczciwa. Merytoryczna i pokorna w relacji do poglądów innych.

***

Nie jest to tekst łatwy. Argumentacja teologiczna wzięta z terminologii tomizmu jest dziś dla wielu nieprzyswajalna. Ale czy dominikanin wierny nauczaniu Tomasza z Akwinu nie może się podzielić przemyśleniami prawie całego swojego długiego życia? To doświadczenie upoważnia do stwierdzenia: "Kościół odgrywa niepowtarzalną rolę w stosunku do świata - ale zwłaszcza wtedy, kiedy nie przemawia do człowieka siłą nakazu, lecz siłą świadectwa".


źródło >>>
___ ___ ___


28 lutego 2015, Lublin
13565.jpgKrużganki klasztoru oo. Dominikanów
sobota, godzina 17.00


Otwarcie wystawy i spotkanie - Ryszard Kapuściński - Afryka

W spotkaniu wzięli udział:
Alicja Kapuścińska
Mirosław Ikonowicz
Tomasz Dostatni OP

Organizator: Fundacja Ponad Granicami

13566.png  <<< zobacz zaproszenie na spotkanie



Zdjęcia - Tomasz Rytych / Fotografia w Dobrym Stylu >>>

13687.jpg13690.jpg13689.jpg13691.jpg






Zdjęcia - Monika Tarajko >>>

13683.jpg13686.jpg13685.jpg13684.jpg






___ ___ ___

28 lutego 2015
artykuł za lublin.gazeta.pl >>>

Tomasz Dostatni

Do tych, którzy jeszcze uważają się za chrześcijan

W Teatrze Starym przenieśliśmy się na chwilę do starego Rzymu, tego, który znamy i nie znamy. Była premier i b. ambasador przy Watykanie Hanna Suchocka promowała książkę "Rzymskie pasje"

To ani album, ani przewodnik. To czym są "Rzymskie pasje"? Osobistym, intymnym wyznaniem. Zapisem wędrowania po kościołach stacyjnych Wiecznego Miasta.

Na każdy dzień Wielkiego Postu tradycja przypisuje jeden, który pielgrzym chrześcijański miałby odwiedzić. Lecz nie opisy tych kościołów pozostają w pamięci. Są to codzienne uwagi będące komentarzem do usłyszanych czytań biblijnych, ewangelii, psalmów - one przeplatają się z pytaniami nurtującymi człowieka wierzącego.

Przeplata się sacrum i profanum. Tak jak to jest w życiu, tak jak to jest w wielkim mieście. Profanum Suchocka nie "przydaje jedynie cech pejoratywnych", chce tylko odróżnić je od sacrum. Bo to przeplatanie -
to nasza codzienność. Mówi o tym wprost: "religia i jej wyznawanie zakorzenione są w codziennym życiu".

Kruchość przemijania człowieka w zetknięciu z wielowiekowymi świątyniami dotyka każdego.
My przychodzimy i odchodzimy, a te kościoły trwają, choć zmienia się często ich wygląd. Jedni wolą ideologiczny barok, inni prosty styl romański. Jedni, jak Adam Ziółkowski, historyk, przyjaciel autorki, potrafią powiedzieć, że dominikańska bazylika św. Sabiny na Awentynie wygląda jak "toalety na dworcu", a inni ostrzegają, że dobrze, iż inkwizycja dziś nie istnieje, bo za takie słowa byłby stos. Lecz nie opisy są, jak twierdziłem, najciekawsze, ale uwagi o religijności, przefiltrowane przez religijność autorki. I znowu, jak
z profanum - nie ma tu przekreślania laickości, świeckości. Pozytywny wymiar laickości ukazany przez prezydenta Sarkozy'ego, gdy zostawał kanonikiem (!!!) Bazyliki świętego Jana na Lateranie - mocno zaciekawia. Laickość, owoc Francuskiej Rewolucji, gdy nie jest agresywna, może być dobra. Zauważa
to prezydent Francji, a była polska premier zatrzymuje się przy tych słowach i dobrze je rozumie, biorąc za swoje.

***

Kobieta, osoba świecka, inteligent poszukuje wyrazu wiary w życiu osobistym. Co z nami, gdy wychodzimy
z kościoła? "Te pytania stale mi towarzyszą. Za drzwiami czeka normalny dzień. Średniowieczny kościół zostaje za nami...". Jak może wyglądać duchowość nowoczesnego, może lepiej powiedzieć - współczesnego człowieka? Suchocka nie daje odpowiedzi. Dzieli się rozterkami.

Co ze zwątpieniem? Gdy wydaje się, że Bóg nie odpowiada, gdy go o coś prosimy? I jeszcze problem przebaczenia. Gdy ktoś na mnie naskoczy, obrzuca błotem. Suchocka powie w prostych słowach w pewnym momencie: "Pragniemy, aby Bóg nam przebaczył, ale sami nasze urazy pamiętamy i chcemy je rozpamiętywać". Czy to jest dylemat tylko wierzących? Co zrobić z agresją, której stajemy się obiektem? "Czasami wydaje się, że złośliwe zarzuty i podejrzenia to specjalność czasów współczesnych" - i znowu to doświadczenie chyba nie tylko osoby życia publicznego. To doświadczenie przecież każdego, kto trochę intensywniej, autentyczniej - jak to mówi młodzież - żyje z innymi ludźmi. Tu pojawia się zniechęcenie, jakże normalne, gdy rak agresji drąży codzienne relacje. "Ewangelia uświadamia nam, że jednak nie. Każdy, także ten, kto czyni dobro, musi być gotowy na to, że znajdzie się w sferze oskarżeń, zarzutów, podejrzeń, a jego dobre intencje i dobre czyny będą źle, fałszywie interpretowane. Jak pisze ewangelista, postawione mu zostaną złośliwe zarzuty (...). Nie powinno to jednak zwalniać od czynienia dobra". Wielu ludzi świeckich mówiło mi, że w uwagach Suchockiej, wypowiedzianych wcale nie na marginesie tej książki, odnajdują
i swoje pytania.

***

Świat życia chrześcijan zawsze był w napięciu z inaczej myślącymi. To napięcie w historii różne przebierało formy. Chrześcijanie byli poddawani oskarżeniom o niezrozumienie, brak tolerancji. Suchocka to rozdarcie nosi w sobie. Wie, że promowanie innego systemu wartości musi kosztować.

Normalny człowiek świecki,kobieta, polityk, który pragnie żyć w zgodzie z sumieniem - są tacy, którzy mocno się utożsamiają z tą ukazaną w książce twarzą Kościoła. Inną niż ta, która jest w niektórych naszych mediach jako "jedynie prawdziwa". Suchocka w refleksji na Wielki Post dzieli się bardzo osobistym światem swoich przemyśleń i wyborów.

***

Dni Wielkiego Postu biegną. Niektórzy tego nie zauważają. Może więc warto, aby ci, którzy jeszcze uważają się za chrześcijan lub są po prostu ciekawi świata innego, duchowego, wyhamowywali i pozwolili sobie na chwilę zadumy.


źródło >>>
___ ___ ___


24 lutego 2015, Warszawa
Fundacja Centrum im. prof. Bronisława Geremka
ul. Wilcza 9a/7, domofon 10
wtorek, godzina 18.00



"Wolny Kościół, w wolnym państwie" - wykład o. Dostatniego

13586.jpg
Fundacja Centrum im. prof. Bronisława Geremka zorganizowała trzecie spotkanie z cyklu „(O)cena polskiej transformacji. W dniu 24 lutego o godz. 18.00, w siedzibie Fundacji (ul. Wilcza 9a/7, domofon 10) o. Tomasz Dostatni OP wygłosił wykład "Wolny Kościół,
w wolnym państwie. Rola i miejsce chrześcijan
w ćwierćwieczu demokratycznej Polski
."

o. Tomasz Dostatni OP – dominikanin, publicysta, duszpasterz inteligencji, rekolekcjonista, tłumacz. Absolwent studiów filozoficznych i teologicznych na Papieskiej Akademii Teologicznej
w Krakowie. W latach 1990-1995 pełnił funkcję mistrza nowicjatu, proboszcza Polskiej Parafii Personalnej oraz korespondenta Radia Watykańskiego i Katolickiej Agencji Informacyjnej w Pradze. Zaangażowany w ruch ekumeniczny oraz dialog społeczny. Laureat nagrody „Angelus” (2013) w kategorii „Człowiek Kultury Medialnej”.





Zdjęcia ze spotkania - Tomek Sikora >>>

13613.jpg13616.jpg13615.jpg13614.jpg






Streszczenie spotkania oraz zdjęcia na stronie organizatora - tutaj >>>

13588.png  <<< zobacz plakat

___ ___ ___

19 lutego 2015, Lublin
Teatr Stary, ul. Jezuicka 18
godzina 18.00

Rzymskie pasje. Kościoły Stacyjne Wiecznego Miasta. Wokół książki Hanny Suchockiej.
13372.jpg
W spotkaniu wzięli udział:

Abp. Stanisław Budzik - metropolita lubelski

Prof. Hanna Suchocka - premier 1992-1993, minister sprawiedliwości 1997-2000, ambasador RP przy Watykanie 2001-2013

Ks. Prof. Alfred Wierzbicki - etyk, filozof, poeta
Prof. Bożena Wronikowska - historyk sztuki starożytnej
i wczesnochrześcijańskiej

Prowadzenie: Tomasz Dostatni OP



13371.png  <<< zobacz / pobierz zaproszenie




Zdjęcia ze spotkania - Monika Tarajko >>>

13559.jpg13561.jpg13560.jpg13558.jpg








Relacja za: Gość Lubelski (lublin.gosc.pl) >>>
jj
Rzymskie pasje Hanny Suchockiej

"Rzymskie Pasje. Kościoły Stacyjne Wiecznego Miasta" to książka byłej premier i wieloletniej Ambasador Polski przy Stolicy Apostolskiej Hanny Suchockiej. Spotkanie z autorką odbyło się
w Teatrze Starym. Wzięli w nim udział abp Stanisław Budzik, ks. prof. Alfred Wierzbicki oraz prof. Bożena Wronikowska, historyk sztuki starożytnej i wczesnochrześcijańskiej.


Spotkanie było kolejną z cyklu debat prowadzonych przez Fundację "Ponad Granicami", poświęconych dialogowi miedzy kulturami i religiami, które dominikańska fundacja organizuje w Lublinie wspólnie
z prezydentem miasta. Tym razem skupiło się wokół książki „Rzymskie pasje. Kościoły Stacyjne Wiecznego Miasta”.

Była premier i ambasador Polski przy Stolicy Apostolskiej opisała w nich 44 rzymskie świątynie z czasów starożytnych, które wierni odwiedzają w Wielkim Poście. Praca jest owocem dwunastoletniego pobytu Hanny Suchockiej w Rzymie.  - Najpierw zaczęłam sama po tych kościołach chodzić. Wcześniej musiałam znaleźć je na mapie, sprawdzić jak do nich dojechać -  była premier relacjonowała genezę powstania książki. - Po wielu latach nawiedzania ich, doszłam do wniosku, że może warto byłoby te moje doświadczenia spisać.

Pani Suchocka podkreślała jednak,  że długo wahała się zanim rzeczywiście postanowiła przelać na papier swoje przeżycia.  Książka powstawała przez kilka lat.  - Nie chciałam żeby był to teologiczny opis kościołów, bo wiedziałam, że nie napiszę tego dobrze. Doszłam do wniosku, że musi to być książka, która ma być pozycją skierowana do normalnego człowieka żyjącego we współczesnym świecie, który szuka pewnych przeżyć duchowych w normalnym codziennym życiu - opowiadała.

Książka zawiera więc drogę do każdego z kościołów, opis wszystkiego co autorkę w danej świątyni zafrapowało oraz próbę oddania atmosfery tam panującej. Niezwykle ważne są osobiste zamyślenia Hanny Suchockiej nad liturgią z danego dnia. - To są prawdziwe perełki - podkreślał abp Stanisław Budzik - Choć pani premier zastrzega, że nie jest to typowy pełny przewodnik po Rzymie, ja jednak tak pełnego przewodnika jeszcze nie widziałem - zauważał arcybiskup. Biskup pochwalił się także faktem, że książka Hanny Suchockiej towarzyszy mu już trzeci z kolei Wielki Post - Otrzymałem ją od pani premier 18 marca 2013 r - wspominał -  Było to akurat dzień przed inauguracją pontyfikatu papieża Franciszka.

Książka jest najbardziej osobistą książką w dorobku Hanny Suchockiej.

źródło >>>
___ ___ ___

1 lutego 2015
artykuł za gazeta.pl >>>

Rocznica śmierci wybitnego uczonego. 'Dostrzegał to, co niewidoczne dla oczu'


To już dziesięć lat od śmierci Władysława Panasa. Zmarł 24 stycznia 2005 roku. To niewyobrażalne, jak ten czas szybko leci. Pamiętam, jak w czasie pogrzebu śnieg skrzypiał pod stopami na cmentarzu. I ten kościelny bas proboszcza, który prowadził modlitwy.

Ale najbardziej pamiętam kazanie wygłoszone w kościele akademickim katolickiego uniwersytetu przez księdza Romualda Jakuba Wekslera-Waszkinela. Muszę się przyznać, że chyba dopiero z tego kazania dotarła do mnie informacja, że Władek Panas, bo tak go przecież nazywaliśmy, był studentem poznańskiej polonistyki wyrzuconym po marcu 1968 roku i po więzieniu z Uniwersytetu Adama Mickiewicza. Dzisiaj to kazanie w całości jest w druku, w nowo wydanej "Księdze pamięci Władysława Panasa w dziesiątą rocznicę śmierci" - przez Bramę Grodzką Teatr NN. Takie książki nie tylko przedłużają pamięć o kimś, kto od nas odszedł. Także nam są potrzebne, abyśmy zobaczyli, jaki kawałek drogi i z kim przeszliśmy.

***

Zofia Trojanowiczowa, dziś emerytowana profesor UAM w Poznaniu opisuje historię z marca 1968 roku. Była jako młody doktor opiekunką studentów z roku Panasa. Jest poznański tekst o Panasie Piotra Bojarskiego, gdzie jeszcze szczegółowiej to aresztowanie i represje zostały przedstawione. Ale są też w tej książce wspomnienia lubelskich przyjaciół, są próby analizy twórczości Panasa, są też i jego krótkie komentarze. Są teksty napisane zaraz po śmierci, są też i dziś dopiero drukowane. Na przykład redakcja "Midraszu" w swoim drukowanym wtedy wspomnieniu dała wiersz wielkiego poety żydowskiego Mojżesza Lejba Halperna.

Memento mori

A gdy Mojsze Lejb, wam opowie,

Że śmierć widział, jak na falach płynie z pianą,

Ot, tak samo, jak widzimy siebie w lustrze,

I to gdzieś około jedenastej rano -

Czy zechcecie uwierzyć Mojsze Lejbowi?

A gdy Mojsze Lejb ze śmiercią się przywitał -

Podał rękę, spytał, jak się jej powodzi!

I to było właśnie wtedy, kiedy tłumy

Życiem się cieszyły, pluskały się w wodzie -

Czy zechcecie uwierzyć Mojsze Lejbowi?

A gdy Mojsze Lejb będzie się wam zaklinał,

Że do śmierci ciągnęło go na przykład,

Jak zakochanego ciągnie wieczorami

Pod kochanej okno, rzecz to przecież zwykła -

Czy zdołacie uwierzyć Mojsze Lejbowi ?

A gdy Mojsze Lejb, będzie wam śmierć malować

Ani szaro, ani czarno, lecz tak barwnie,

Jak mu ukazała się o jedenastej

Tam, daleko, daleko między niebem a falami -

Czy zdołacie uwierzyć Mojsze Lejbowi ?

***

Czas niewyobrażalnie szybko upływa. Ciągle nie wierzę w te dziesięć lat od śmierci. I znowu przypominam sobie panią Teresę Panas, jak nad grobem mówiła o upływającym czasie, powołując się na fragment z Wyznań świętego Augustyna. Są to słowa również mi bardzo bliskie, od czasu gdy je sam przy pierwszej lekturze odkryłem. "Czymże więc jest czas? Jeśli nikt mnie nie pyta, wiem. Jeśli pytającemu usiłuję wytłumaczyć, nie wiem. Z przekonaniem jednak mówię, że wiem, iż gdyby nic nie przemijało, nie było by czasu przeszłego. Gdyby nic nie przychodziło nowego, nie było by czasu przyszłego. Gdyby niczego nie było, nie było by teraźniejszości. Owe dwie dziedziny czasu - przeszłość i przyszłość - w jakiż sposób istnieją, skoro przeszłości już nie ma, przyszłości jeszcze nie ma? Teraźniejszość zaś, gdyby zawsze była teraźniejszością i nie odchodziła w przeszłość, to jakże i o niej możemy mówić, że jest, skoro jest tylko dzięki temu, że jej nie będzie?

Nie możemy więc mówić, że czas jest, jeśli nie dodajemy, iż zmierza on do tego, że go nie będzie". Przed dziesięciu laty komentowałem ten fragment słowami: "Czas Władysława Panasa tutaj na ziemi dobiegł końca. Ale on naprawdę jest w nowym czasie i nowej przestrzeni, która przed nami jeszcze jawi się jako wielka niewiadoma. Przed nim już nie". I niech tak i teraz pozostanie.

***

Panas opisywał mityczny Lublin. Można powiedzieć, że go kreował. Był przyjezdnym, który tutaj pozostał. Powiedzieć, że się zakochał w Lublinie, to zbyt mało. On nauczył się wrażliwości i takiego patrzenia, aby dostrzegać to, co niewidoczne dla oczu. Odkrywał przestrzenie, spotykał ludzi, był niezastąpionym gawędziarzem. Wielu z nas idzie po śladach jego stóp. Próbujemy dostrzec to, czego na pierwszy rzut oka nie widać. I co on opisywał. "Oko Cadyka" pozostanie wzorem i zaproszeniem, aby patrzeć z perspektywy. Gdyż jednobarwne, jednoprzestrzenne odbieranie świata zawsze jest ukrytym barbarzyństwem. Był człowiekiem dialogu, rozmowy, spotkania. Był człowiekiem drogi, który spotkanych ludzi zapraszał, aby z nim kawałek tej drogi przeszli. Takim go zapamiętaliśmy i takim w nas pozostaje.

źródło >>>

___ ___ ___

29 stycznia 2015, Lublin
Bazylika oo. Dominikanów

Debata Dwóch Ambon

Dzień po wspomnieniu Św. Tomasza z Akwinu odbyła się Debata Dwóch Ambon.
29 stycznia, w czwartek, o godzinie 18.00 odprawiona została msza święta, na której kazanie wygłosił
Ks. Prof. Alfred Wierzbicki z KUL. Po niej, w debacie na temat:

Sumienie – co to jest? Do czego nam jest potrzebne?
udział wzięli: Ludwik Wiśniewski, dominikanin oraz
dr Paweł Krupa, dominikanin, dyrektor Instytutu Tomistycznego

Spotkanie poprowadził Tomasz Dostatni OP.

Organizatorzy:
Dominikańska Fundacja „Ponad Granicami”
Klasztor oo. Dominikanów w Lublinie

Zdjęcia Monika Tarajko >>>

13429.jpg13432.jpg13431.jpg13430.jpg







Gośc Niedzielny
Agnieszka Gieroba

Co to jest sumienie?


Wszystko w ramach kolejnej debaty dwóch ambon, jaką co pewien czas organizują lubelscy dominikanie. Dziś już rzadko wykorzystywane w kościołach ambony tutaj służą do organizowania debat na tematy związane z wiarą i moralnością. Tym razem naprzeciw siebie stanęli dwaj dominikanie: o. Ludwik Wiśniewski z Lublina i o. Paweł Krupa z Warszawy.

Obaj przedstawiali poglądy św. Tomasza z Akwinu na temat sumienia. Postawione do dyskusji pytanie brzmiało: czy jeśli sumienie jest źle ukształtowane, a ktoś postąpi wbrew niemu, to jest to moralnie złe? Św. Tomasz mówił, że sumienie to zastosowanie wiedzy w działaniu. To nie emocje i samopoczucie dobre lub słabe jakie odczuwamy podejmując różne decyzje, ale zastosowanie rzetelnej wiedzy jaką posiadamy o świecie i skutkach naszych wyborów w praktyce. Kryterium naszych decyzji jest więc wiedza, a ta związana jest z rozumem. Jeśli ktoś działa wbrew własnemu rozumowi robi źle. Zawsze więc działanie przeciw sumieniu, jakie by ono nie było, jest moralnie złe. - Sumienie nie jest włożoną w nas częścią niczym pendrive do komputera, sumienie nie jest w ogóle żadną odrębną częścią. To ja cały jestem sumieniem - mówił o. Paweł Krupa. Faktem jest, że niejednokrotnie spotykamy przypadki, kiedy rozpoznanie prawdy jest złe, gdyż nakłada się na nie wiele czynników. Ktoś nam poda złe informacje, źle odczytamy jakąś sytuację, brakuje nam wiedzy w jakiejś dziedzinie i wiele innych przypadków może wpływać na to, że źle rozpoznajemy prawdę. By zobrazować postawioną do dyskusji tezę o. Krupa opisał następującą sytuację: na ulicy leże papierek, ktoś przechodzący obok ma wielką ochotę by go podnieść i wyrzucić, bo nie znosi śmieci. Jednak od dzieciństwa miał przez mamę zakodowane, że nie podnosimy rzeczy z ziemi, że są brudne, mają zarazki, nie należy ich w żadnym razie dotykać. W związku z tym jego rozpoznanie prawdy podpowiada mu, że mimo chęci sprzątnięcia papierka, nie powinien tego robić i nie robi. Pytanie czy taka decyzja jest moralnie dobra czy zła? - Niektórzy moraliści w historii Kościoła dzielili czyny na z gruntu złe, jak okradnie ubogiego, pozbawianie kogoś życia, nieudzielenie pomocy potrzebującemu i na moralnie obojętne, do czego można zastosować przykład o papierku. Jednak św. Tomasz był zdania, że nie ma decyzji moralnie obojętnych i każde zachowanie wbrew sumieniu, nawet, jeśli sumienie jest źle ukształtowane jest złem, bo jest zachowaniem wbrew własnemu rozumowi - mówił o. Krupa. Zaznaczał jednak, że nikt nie jest zwolniony z dążenia do prawidłowego kształtowania sumienia przez zdobywanie wiedzy, lekturę, wnikliwą obserwację świata i słuchanie innych ludzi.

O. Ludwik Wiśniewski, który był drugim w debacie zaznaczał natomiast, że przyszedł czas byśmy uznali autonomię indywidualnego sumienia. Według niego uznanie takiej autonomii oznacza przyznanie racji temu, że każdy człowiek jest od urodzenia wyposażony w zdolność rozpoznawania dobra i zła. - To tak jak z ziarnem. Kiedy wrzuca się je w ziemię ono samo z siebie wie jak ma rosnąć i rozwijać się zgodnie z zasadami swego gatunku. Tak sam człowiek posiada w sobie wszelkie narzędzia niezbędne do rozpoznania prawdy. By z nich korzystać potrzebny jest rozum i wola - mówił o. Wiśniewski. Podkreślał też, że umysł i wola mogą być zaćmione, niejako chore, dlatego niezbędne jest ciągłe badanie otaczającego nas świata i szukanie prawdy.

(30 stycznia 2015) Artykuł za: Gość Niedzielny >>> źródło >>>

___ ___ ___

21 grudnia 2014,
tekst za wyborcza.pl >>>

Tomasz Dostatni


Niezwykłe odkrycie w klasztornej bibliotece. Z 1959 roku

Biblioteki klasztorne, te stare, są często przestrzenią, gdzie dokonuje się niezwykłych odkryć. My w Lublinie mamy od kilku miesięcy nowego bibliotekarza. Zabierając się do swojej pracy, profesjonalnie, fachowo, zaczął przeglądać, co też jest na naszych półkach.

Nie jest to stary zbiór, w czasie kasaty wszystkie woluminy zostały przez rosyjskiego zaborcę wywiezione i pewnie już nigdy tu nie wrócą. I ojciec Mirosław nagle odkrył książkę z 1959 roku, a w niej taką dedykację, wpisaną ręcznie jakże charakterystycznym pismem: "Drogi Albercie, przyjmij tę pracę na pamiątkę wielu rozmów wraz z wyrazami przyjaźni, Karol". Jest to praca habilitacyjna ks. bp. Karola Wojtyły wydana pod tytułem: "Ocena możliwości zbudowania etyki chrześcijańskiej przy założeniach systemu Maksa Schelera". Cały smaczek owego odkrycia jeszcze spoczywa w tym, że kartki książki do dziś nie są rozcięte!! Są pożółkłe, maja zaledwie 55 lat. Co jeszcze mogą kryć w sobie biblioteki, szczególnie te stare. I archiwa. Warto tam zaglądać, bo to morze często z jakże głębinowymi przestworzami. A dzisiaj książka z olbrzymią szybkością zmian cyfrowych zostaje wypierana na rzecz... I tu powstaje pytanie: na rzecz czego? Ciekawe, co za 55 lat odkryje nowy dominikański bibliotekarz w Lublinie.

13138.jpg




Lektura wyzwaniem


Sam należę już trochę do starego i ginącego świata. Bo ciągle czytam książki w formie tradycyjnej. To znaczy jako zadrukowany papier. Choć już czasami zdarza mi się korzystać z wszelkiego rodzaju czytników elektronicznych. I tu muszę się przyznać to pewnego "grzechu" trwającego już ponad 25 lat.

Nie pisze już prawie w ogóle inaczej, niż uderzając w klawiaturę komputera. Ale jestem jeszcze tym pokoleniem, które przeszło ową dziś niewidzialną granicę od pisania ręcznie do klawiatury. Lecz prawie już o tym zapomniałem. I kiedy musiałem jakiś czas temu zapisać całą kartkę papieru formatu A4 ręcznie, naprawdę czułem, choć lekki, ale ból w prawej dłoni.

Jesień, czas krótszych dni i ciemności, które przychodzą szybciej, zawsze skłaniał do poświęcania więcej uwagi lekturze. Od dłuższego czasu sam oddaje się tej pasji, czytając jedną, jakże tłusta pozycję. Są to "Księgi Jakubowe" Olgi Tokarczuk. Bite 900 stron. Przy życiu aktywnym taka lektura jest nie lada wyzwaniem. Ale to lektura pasjonująca. Opowieść o Jakubie Franku, żydowskim mesjaszu, który pociągnął za sobą dziesiątki tysięcy swoich współwyznawców. XVIII-wieczna Rzeczpospolita, szczególnie jej dalekie Kresy Wschodnie i pogranicze za Dnieprem aż do Tureckich posiadłości, to teren, gdzie rozgrywa się ta epopeja. Tak, bo to jest, jak zauważył jeden z historyków literatury, powieść jakby Sienkiewiczowska, tylko a rebours. Nie Polska katolicka i powieść ku pokrzepieniu serc. Ale herezja żydowska, myślenie nieortodoksyjne, które również bywa twórcze i nadające sens ludzkiemu życiu. Historia frankistów, z ich prześladowaniami przez talmudystów ortodoksyjnych. Debaty religijne, zmiany religii. Życie ludzi, którymi zawładnęła religijna tęsknota za Mesjaszem. A wszystko opowiedziane tak, że czyta się, jakbyśmy sami pośrodku tych wydarzeń właśnie się znajdowali. W lutym Olga Tokarczuk będzie w Lublinie. Pewnie do tego czasu nie jeden z nas upora się z tą księgą. Zapewniam, że warto swój czas poświęcić, aby dać się poprowadzić przez kresy Rzeczypospolitej i kresy myślenia nieortodoksyjnego.

Człowiek i historia

W ostatnich dniach w Lublinie trochę antycypowaliśmy jubileusz 90. urodzin profesora Jerzego Kłoczowskiego. Sama data urodzin wypada dosłownie pod koniec grudnia. Instytut Europy Środkowo-Wschodniej wydał księgę pamiątkowa na jubileusz profesora, swojego założyciela. "Człowiek i historia. Rzecz o Jerzym Kłoczowskim". Przyjaciele, wychowankowie i współpracownicy na 300 stronach opowiedzieli, jakże barwnie i plastycznie, historie swoich spotkań i przygód z profesorem. Może tylko wiersz syna, Jana, z tego tomu przytoczę:

Ojciec

Szerokie plecy

przy biurku

które na Święta

czyściliśmy z plam atramentu

i budząca strach proteza

w szafie z ubraniami Mamy

Nie widziałem nigdy

by trzymał młotek

albo łopatę

albo papierosa

Mój prawy Ojciec

nie ma prawej ręki


Lepsi i gorsi autorzy

Lektury mogą być różne. Autorzy bywają, lepsi lub gorsi. Czytanie jako forma poznawania świata odchodzi do lamusa. Kliknięcie kursorem na ekranie komputera czy klawiszem lub palcem po dotykowym ekranie smartfona, tabletu - staje się nowym wyborem, za lub przeciw. Zmiany idą szybko. Druk tradycyjny zostaje zastąpiony cyfrowym. Ile jeszcze lat pozostało molom książkowym, aby mogli oddawać się swojemu nałogowi. Jedno, dwa pokolenia. Ta zmiana jest dużo szybsza niż przejście od pisania ręcznego ksiąg w klasztornych skryptoriach do druku wynalezionego przez Gutenberga. W bibliotekach pozostały rękopisy, książki, co będzie po naszych czasach odkrywane za owych 55 lat? Czy w ogóle coś pozostanie? Nie jestem pesymistą, ale zmiany są tak szybkie, że nie tylko mnie, ale i wielu z nas brakuje wyobraźni, aby choć trochę wybiec do przodu. No, może prorocy to potrafią, lub wizjonerzy. Nam, zwykłym zjadaczom chleba, nie dostało się owego daru przenikania zdolności ludzkiego rozumu. I możliwości poznania granic tegoż rozumu. I Bogu dzięki.

źródło >>>

___ ___ ___
12 grudnia 2014,
tekst za wyborcza.pl >>>

Tomasz Dostatni OP

Kościół z dala od partii

Proponowana przez różnych ludzi Kościoła wizja katolicyzmu politycznego,w której potrzebna jest partyjna reprezentacja, aby głosić swoją ewangeliczną misję i wartości, to błąd.

Biskup Tadeusz Pieronek nazwał "wielkim skandalem" obecność biskupów w komitecie honorowym marszu 13 grudnia organizowanym przez partię PiS. Dodałbym jeszcze, że to jest poplątanie z pomieszaniem. Zadania duchownych i przywódców partii różnią się zarówno co do celów, jak i co do metod. Kościół wyraźnie określa swoje cele religijne i duchowe wypływające z Ewangelii i mówi, że do ich realizacji potrzeba w świecie współczesnym dystansu i separacji od świata polityki, zarówno uprawianej przez partie, jak i przez władze państwowe.

Denerwujące jest podkreślanie, że biskupi oraz duchowni katoliccy mają swoje prawa obywatelskie i swoje poglądy polityczne. Tak, ale od Soboru Watykańskiego II obowiązuje zasada wyrzeczenia się przez duchownych "niektórych formalnie nabytych praw", czyli zasada dobrowolnego zrezygnowania przez księży i biskupów z czynnego uczestnictwa w działalności partii i nieprzyjmowania urzędów państwowych.

Na naszym polskim podwórku różne partie od lat wciągają Kościół i biskupów osobiście w swoje gry. Potrzeba dużej rozwagi i stanowczości, aby zachować ową przyjętą w nauce Kościoła neutralność i zdrowy dystans. Dlatego że jesteśmy my, ludzie Kościoła, jak i sam Kościół dla wszystkich, a nie tylko dla tych, których prywatnie poglądy podzielamy.

Znam praktykujących katolików przyjmujących sakramenty zarówno wśród członków PiS, PO, PSL, jak i wśród członków SLD i Ruchu Palikota! I jako duchowny nie mogę w swojej misji być tym z drugiej strony podziału politycznego. Muszę być dla każdego, kto do mnie jako księdza czy biskupa przychodzi. Temperament polityczny, emocje narodowe i romantyczne polskie wychowanie nie mogą brać góry nad spokojnym i ewangelicznym podejściem do każdej sytuacji społecznej, w której uczestniczę.

Jest w błędzie ten wśród ludzi Kościoła, kto dziś poprzez swoje milczenie pokazuje, że jego zdaniem nic się nie stało. Kościół zostaje znowu wciągnięty przez polityków PiS w obszar, który jest sprzeczny z jego misją. Nie ma żadnej potrzeby, aby aktywnie - bo czymże innym jest członkostwo w honorowym komitecie marszu 13 grudnia - uczestniczyć w partyjnych manifestacjach, których celem jest opozycyjna krytyka czy walka o władzę i wyborcę.

Zadaniem Kościoła jest odpowiedzialne wyznaczanie celów duchowych, uczestnictwo w życiu społecznym przez formowanie sumień swoich świeckich członków, którzy aktywnie uczestniczą w życiu politycznym. Misją jest solidarność, która przejawia się w "autonomii i współpracy" z przedstawicielami władzy państwowej w budowaniu ładu społecznego i dobra wspólnego obywateli. Oraz sprzeciw, gdy tego potrzeba.

Ale łączenie się z przedstawicielami jednej partii przez niektórych z polskich biskupów powoduje, że zaciągają oni dług polityczny, który będzie trzeba kiedyś spłacić. A materia tego długu nie jest, delikatnie mówiąc, ewangeliczna. Na tych biskupach ciąży odpowiedzialność moralna, z której będą, chcąc nie chcąc, rozliczani. I to nie tylko na Sądzie Ostatecznym.

Proponowana przez różnych ludzi Kościoła wizja katolicyzmu politycznego, w której potrzebna jest partyjna reprezentacja , aby głosić swoją ewangeliczną misję i wartości, to błąd.

Kościół w soborowej konstytucji "Gaudium et spes" o Kościele w świecie współczesnym odszedł od symbiozy ze światem polityki. Długa historia nauczyła Kościół, że dla głoszenia Ewangelii lepsze są środki pochodzące nie z tego świata i bycie blisko tych, którzy zostali przez świat i innych ludzi odrzuceni na margines - niż bycie częścią establishmentu władzy. Papież Franciszek o tych priorytetach ewangelicznych ciągle przypomina.

Marsz 13 grudnia jest imprezą czysto partyjną, mimo deklaracji organizatorów, że ma charakter obywatelski. Nie potrzeba zbytniej mądrości, aby zobaczyć, iż partia stojąca za tym marszem odgrywa w naszym życiu społecznym rolę niekonstruktywną, często antyustrojową, żeby nie powiedzieć antypaństwową. Każdej władzy trzeba patrzeć na ręce. Ludzie władzy potrzebują zdrowej krytyki.

Demokracja zakłada opozycję. Tylko czy biskupi katoliccy nie mają innego sposobu wypowiedzi niż korzystanie z zaproszeń, które są podszyte wąskim interesem partyjnym? Szkoda, że ten przejaw troski o dobro wspólne nie staje się częścią dyskursu publicznego, także wewnątrz Kościoła. Należy mieć nadzieję, że konsekwencje duchowe i religijne tego poparcia nie doprowadzą do opuszczania szeregów Kościoła przez co wrażliwszych katolików, dla których zamęt jest często trudny do wytrzymania. Znam takich ludzi i jest ich coraz więcej.



źródło >>>
___ ___ ___

5 grudnia 2014, Lublin
Teatr Stary w Lublinie, piątek, godz. 18.00
 ul. Jezuicka 18

Ukraina: dziś - jutro. Budząca się nowa tożsamość.
90. urodziny Prof. Jerzego Kłoczowskiego.

W debacie udział biorą:
Prof. Jerzy Kłoczowski - Kawaler Orderu Orła Białego, historyk, IESW
Prof. Grzegorz Motyka - historyk, specjalizuje się w tematyce ukraińskiej
Andrij Sawenec - literaturoznawca, tłumacz literatury pięknej
Jan Tombinski - ambasador Unii Europejskiej w Kijowie
Henryk Wujec - doradca Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, polityk, działacz opozycji w czasach PRL

Zobacz zdjęcia ze spotkania - fot. Monika Tarajko >>>

13123.jpg13120.jpg13122.jpg13121.jpg






Prowadzenie:13051.jpg
Tomasz Dostatni OP

6 grudnia, w sobotę, o godzinie 13:00, w Bazylice
oo. Dominikanów w Lublinie zostanie odprawiona msza św. w intencji prof. Jerzego Kłoczowskiego
z okazji 90. rocznicy urodzin.


13050.png  <<< zobacz / pobierz zaproszenie

13049.png  <<< zobacz / pobierz plakat


13047.jpg___ ___ ___



1 grudnia 2014, Poznań
Pałacu Działyńskich, Stary Rynek 78, godzina 19.00

Czy istnieje wojna sprawiedliwa?

Spotkanie w ramach Poznańskich Debat Społecznych. Udział wzięli:
ppłk. Rafał Miernik
ks. ppłk Mariusz Stolarczyk
o. Tomasz Dostatni OP

O godzinie 18.00 została odprawiona msza święta w kościele oo. Franciszkanów na Wzgórzu Przemysła.




Zdjęcia - fot. Emilia Rogalińska >>>


13073.jpg13074.jpg13076.jpg





Zdjęcia za: poznań.ak.org.pl >>>


Omówinie za: ekai.pl >>>

„Czy istnieje wojna sprawiedliwa?" − Poznańska Debata Społeczna

O tym, czy wojna może być sprawiedliwa, jaką postawę w obliczu konfliktu zbrojnego powinien reprezentować chrześcijanin i czy wszystkie sytuacje w czasie wojny można jednoznacznie ocenić w kontekście Magisterium Kościoła i norm moralnych, dyskutowali uczestnicy debaty inaugurującej nowy cykl spotkań "Poznańskie Debaty Społeczne".


Pierwsze z cyklu spotkanie odbyło się wieczorem 1 grudnia w Pałacu Działyńskich na poznańskim Starym Rynku.
− Współczesne środki rażenia, broń nuklearna i terroryzm naruszają warunki wojny sprawiedliwej − zaznaczył o. Tomasz Dostatni OP. W czasie dyskusji dominikanin przywołał słowa św. Jana Pawła II, że każda wojna jest porażką ludzkości. − Nie ma wojny sprawiedliwej, bo w czasie każdej wojny, rozwiązania siłowego, zawsze będą przypadki niesprawiedliwości − dodał o. Dostatni OP.

Z kolei ppłk Rafał Miernik przypomniał, że Wojsko Polskie od 1953 r. uczestniczyło w ok. 70 misjach zagranicznych. − Za każdym razem były to szczególne sytuacje, realizowane w imieniu polskiej racji stanu − zaznaczył dowódca 7. Batalionu Strzelców Konnych Wielkopolskich 17. Wielkopolskiej Brygady Zmechanizowanej.

Ppłk Miernik dowodził kompanią bojową w bazie Echo Ad Diwaniyah w Iraku, był też dowódcą Zgrupowania Bojowego Alfa oraz dowódcą bazy FOB Ghazni w Afganistanie. − Ta druga misja była zdecydowanie trudniejsza dla mnie i dla moich żołnierzy − stwierdził.

Odpowiadając na pytanie prowadzącego debatę Łukasza Ferchmina o motywację Polaków biorących udział w tych zagranicznych misjach, wymienił powody ekonomiczne, chęć przeżycia przygody i braterstwo broni. Zauważył, że każdy młody żołnierz mający kontakt z wojną szybko zmienia się w dojrzałego mężczyznę. − To typowe dla psychologii wojny, każdy młody chłopak szybko zmienia się w odpowiedzialnego za siebie i innych mężczyznę na misji, a motywacja ekonomiczna schodzi na dalszy plan − stwierdził ppłk Miernik.

O rozterkach żołnierzy, którzy musieli użyć broni w czasie misji w Iraku, opowiadał ks. ppłk Mariusz Stolarczyk, kapelan 2. Skrzydła Lotnictwa Taktycznego w Poznaniu, który był kapelanem żołnierzy polskich w tym kraju podczas jednej z misji. Wspominał, jak jeden z żołnierzy pytał go, dlaczego podczas konwoju wpadli w zasadzkę i do nich strzelano - przecież on i jego koledzy nie są agresorami. Aby się bronić, musiał zastrzelić atakującego. − Powiedziałem mu: przyjechałeś tu nie zabijać, ale pomóc tym ludziom, przyjechałeś czynić dobro, ten napastnik ponosi odpowiedzialność za swoją śmierć, bo was zaatakował − mówił proboszcz parafii garnizonowej w Poznaniu.

Dodał, że polski żołnierz jest inaczej szkolony, kiedy ma użyć broń niż żołnierz amerykański. − Każde państwo ma różne zasady użycia broni, a prawo amerykańskiej jest bardziej liberalne niż polskie − przyznał ppłk Miernik.

Głos w dyskusji zabrał też płk Juliusz Tym z Warszawy. − Dziś większość misji to misje pokojowe, stabilizacyjne. Zmienił się paradygmat zwycięstwa: żołnierz nie ma zabijać, ale jest kimś, kto niesie pomoc, ratownikiem, często występuje w roli policjanta − stwierdził. Podkreślił, że skutki udział w misjach wojennych ponoszą nie tylko żołnierze, ale i ich rodziny. − To wszystko, co zostaje w głowach nas, żołnierzy, którzy byli na misjach, jest całkowicie niemierzalne. Ofiarami misji są też nasze rodziny. To, co siedzi w człowieku, w sposób zupełnie niezamierzony przenosi się na jego bliskich, a on tego nie kontroluje i rodzą się ogromne dramaty − zaznaczył szef Katedry Historii Wojskowości Akademii Obrony Narodowej.

Ppłk Miernik zwrócił uwagę na zagrożenia dla żołnierzy, rodzące się w wyniku niespójnych decyzji polityków w kraju. − Łatwo jest wysłać żołnierzy na misję, ale trudno oszacować koszty społeczne, jakie zostaną poniesione w wyniku takich decyzji. Jeśli żołnierze są wysyłani w rejony zagrożone, to trzeba być niestety gotowym, że będą ofiary − zaznaczył dowódca. − Nie ma takich sytuacji, kiedy polski żołnierz miałby użyć broni w sposób nieuzasadniony, by nie wykorzystał jej w swojej obronie, obronie innych żołnierzy czy by zażegnać niebezpieczeństwo, ale on sam też może stracić życie − podkreślił.

Z kolei proboszcz parafii garnizonowej w Poznaniu zauważył, że każdy żołnierz biorący udział w misji zagranicznej zasługuje na szacunek. − Względy ekonomiczne na pewno przez niektórych przemawiają, ale później, gdy ktoś, z kim rozmawiałeś dwie-trzy godziny wcześniej, ginie - liczy się to, by przeżyć, by przeżyli też koledzy i by wrócić szczęśliwie do ojczyzny − zaznaczył. − Internetowe wpisy o "najemnikach" są wysoce niesprawiedliwie − stwierdził kapelan 31. Bazy Lotnictwa Taktycznego w Krzesinach.

Spotkanie w Pałacu Działyńskich poprzedziła Msza św. pod przewodnictwem ks. Stolarczyka w pobliskim kościele Franciszkanów na Wzgórzu Przemysła w intencji poległych na misjach żołnierzy i pokoju na świecie.

„Poznańskie Debaty Społeczne” to kontynuacja organizowanych przez Akcję Katolicką wcześniejszych „Spotkań osób zaangażowanych w życie publiczne” oraz „Debat Poznańskich”. Celem inicjatywy jest stworzenie przestrzeni do debaty na ważne i aktualne tematy dotyczące Polski, regionu - Poznania i Wielkopolski - oraz Kościoła.

Organizatorem spotkania jest Diecezjalny Instytut Akcji Katolickiej Archidiecezji Poznańskiej wraz z Klubem Inteligencji Katolickiej, Katolickim Stowarzyszeniem Młodzieży Archidiecezji Poznańskiej oraz Korporacją Akademicką Magna Polonia.

za: ekai >>>

___ ___ ___

27 listopada 2014, Poznań

Zmarła dr Wanda Błeńska

W czwartek, 27 listopada 2014, w Poznaniu w wieku 103 lat zmarła dr Wanda Błeńska. Była misjonarką i lekarką. Ponad 40 lat pracowała wśród chorych na trąd w Afryce. Papież Jan Paweł II odznaczył ją Orderem Św. Sylwestra (najwyższym odznaczeniem przyznawanym osobom świeckim zaangażowanym w życie Kościoła), a prezydent Bronisław Komorowski, w setną rocznicę urodzin lekarki, odznaczył ją Krzyżem Wielkim Orderu Odrodzenia Polski.


13052.png  <<< przeczytaj MOJE ŻYCIE. AFRYKA I TRĘDOWACI,
         dr. Wanda Błeńska gościem Fundacji Ponad Granicami

___ ___ ___

22 listopada 2014,
tekst za wyborcza.pl >>>
12963.jpg

Tomasz Dostatni OP


Sztuka bycia samemu. Zza bramy klasztoru

Jeśli nie nauczymy się żyć dobrze wśród ludzi, to i w samotności nie będziemy umieli żyć dobrze




W celi zakonnej mam od wielu lat specjalne zdjęcie - fotomontaż. Przedstawia katedrę w Nowym Jorku, gdzie pośrodku głównej nawy, między ławkami, jest wmontowana ruchliwa ulica. Skrzyżowanie wielkiej świątyni z pełną jadących aut autostradą. Dostałem je od przyjaciela, Amerykanina, gdy mieszkałem w Poznaniu w klasztorze, który dosłownie znajdował się na skrzyżowaniu ulic; moje okna wychodziły na jadące dzień i noc samochody. Dziś, kiedy mieszkam w lubelskim klasztorze Dominikanów, który wznosi się na górze, moje okna wychodzą na cichy dziedziniec klasztorny, wirydarz.

Mieszkając całe życie w mieście, wiem, że cisza zewnętrzna jest już czymś nieoczywistym. Wiem również, jak mówi współczesny mistrz życia duchowego Anselm Grün, że cisza jest "sztuką bycia samemu". Musimy zagospodarować tę pustą przestrzeń w nas tak, aby nie była próżnią. I powalczyć, dosłownie, o wytworzenie w sobie miejsca dla pustki, ciszy, które pozwolą lepiej wsłuchać się w głos wewnętrzny. Przez chrześcijan i reprezentantów innych religii monoteistycznych nazywany Bogiem. Cisza jest potrzebna człowiekowi do życia jak powietrze. I tak jak powietrze musimy ją dobrze zagospodarować.

***

Inny XX-wieczny mistrz życia duchowego, amerykański trapista Thomas Merton, powie: "Bez względu na to, czy samolot przeleci dziś lub jutro, czy samochody zjawią się na zakręcie drogi, czy ludzie będą mówić na polu, czy w domu jest aparat radiowy lub go nie ma - drzewo w milczeniu wydaje swoje kwiaty. Czy dom jest pusty lub pełen dzieci, czy ludzie przenoszą się do miasta albo pracują traktorami na polach, czy statek wpływający do portu wiezie turystów lub żołnierzy - krzew migdałowy w milczeniu wydaje owoce".

Ten sam Merton w innym miejscu: "Milczenie świata - to rzeczywistość. Nasz hałas, nasze interesy, nasze zamiary i wszystkie pełne pretensji opowiadania o naszym zgiełku, naszych interesach i zamiarach - to iluzja" (przekład Marii Morstin-Górskiej).

Tak, życie, które nie chce być iluzją, musi dostrzegać ciszę i mieć dystans do wszystkich ważnych prac i wypowiadanych słów i myśli. "W ciszy i nadziei jest wasza siła" - powie starotestamentowy prorok. A polska noblistka, z jakże innej pochodząca tradycji duchowej, napisze w wierszu "Milczenie roślin":

Ale jak odpowiadać na niestawiane pytania,/ jeśli w dodatku jest się kimś/ tak bardzo dla was nikim.
Porośla, zagajniki, łąki i szuwary - / wszystko, co do was mówię, to monolog,/ i nie wy go słuchacie.
Rozmowa z wami konieczna jest i niemożliwa./ Pilna w życiu pośpiesznym/ i odłożona na nigdy.


Można by zapytać, po co takie wewnętrzne napięcie i jak sobie z nim radzić. Między tym, co aktywne, i tym, co duchowe, wydawałoby się, że bierne. Już św. Benedykt, ten, co Europę nauczył pracy i modlitwy, w maksymie "ora et labora" (módl się i pracuj) zawarł sens - tylko musimy go dobrze zrozumieć. Co ważniejsze: "ora" czy "labora"?

Uczniowie tego mnicha z Monte Cassino zrozumieli, że najważniejszy jest ów spójnik "et" - "i". Bo on pozwala na harmonię między tym, co w nas aktywne, i tym, co w nas duchowe. Na harmonię w nas, gdy wkoło dezintegracja. To jest możliwe. Trzeba tylko trochę dystansu do siebie i do tego, co robimy. I od czasu do czasu trzeba wyjechać z miasta. Tam gdzie "porośla, zagajniki, łąki i szuwary"; gdzie "krzew migdałowy w milczeniu wydaje swe owoce" i "drzewo w milczeniu wydaje swoje kwiaty".

***

I jeszcze dwie opowieści, z dwóch różnych tradycji duchowych - ojców pustyni żyjących w pierwszych wiekach chrześcijaństwa w Egipcie i z tradycji chasydzkiej.

Pierwsza: "Abba Longin radził się abby Lucjusza (...) i mu powiedział: >>Chcę unikać ludzi<<. A starzec mu odrzekł: >>Jeśli się najpierw nie nauczysz żyć dobrze wśród ludzi, to i w samotności nie będziesz umiał żyć dobrze<<" (przekład s. Małgorzaty Borkowskiej). I druga, ze szkoły Jakuba Icchaka z Przysuchy: "Jehudi szedł ze swoim uczniem Perecem przez łąkę, na której ryczały pasące się krowy, a po przecinającym ją potoku, gęgając i bijąc skrzydłami, płynęło stado gęsi. >>Gdyby można było zrozumieć tę mowę!<< - wykrzyknął uczeń. >>Jeżeli - rzekł rabbi - zdołasz gruntownie pojąć to, co sam mówisz, nauczysz się rozumieć mowę wszelkiego stworzenia<<" (przekład Pawła Hertza).

Tak, poszukujemy ciszy wokół siebie, samotności, czasami ucieczki od ludzi, chcemy zrozumieć, co inni do nas mówią. Ale to w nas jest ta przeogromna moc, która pozwala lepiej żyć i odkrywać wartości, na których nam zależy. "W ciszy i nadziei jest wasza siła".

źródło >>>

fot. Agencja Gazeta

___ ___ ___

21 listopada 2014,
Sala Unii Lubelskiej, Klasztor oo. Dominikanów, Lublin
g. 18.00

12962.jpgDebata wokół książki prof. Jerzy Eisler "Siedmiu Wspaniałych. Poczet pierwszych sekretarzy KC PZPR"

Instytut Pamięci Narodowej Oddział w Lublinie
oraz Fundacja „Ponad Granicami"
im. św. Jacka Odrowąża
zapraszają na debatę wokół książki prof. dr. hab. Jerzego Eislera „Siedmiu wspaniałych. Poczet pierwszych sekretarzy KC PZPR".

Spotkanie odbędzie się 21 listopada 2014 r. (piątek) w Sali Unii Lubelskiej Klasztoru
oo. Dominikanów w Lublinie, przy ul. Złotej 9. Rozpoczęcie o godz. 18.00.
Dyskusję poprowadzi prof. dr hab. Janusz Wrona (UMCS).

Profesor Jerzy Eisler to wybitny znawca PRL, który próbuje ustalić, w jakim stopniu doświadczenia życiowe i cechy charakteru liderów PZPR wpływały na sprawowanie władzy. Jak ujmuje to autor we wstępie: W początku lat sześćdziesiątych XX w. wielkim powodzeniem cieszył się western „Siedmiu wspaniałych". Tytułowi bohaterowie nie byli jednak tak wspaniali, jak można sądzić w pierwszej chwili. Pierwsza część tytułu niniejszej książki stanowi świadome zapożyczenie z tytułu głośnego westernu, gdyż jej bohaterowie są również niejednoznaczni.

Zapraszamy serdecznie.

___ ___ ___


19 listopada 2014,
(środa) godz. 18.00
Pallotyńskie Centrum Dialogu, Wychowania i Promocji w klasztorze na Karczówce


Spotkanie w ramach FESTIWALU WOLNOŚĆ I POKÓJ / FREEDOM AND PEACE zorganizowanego przez Stowarzyszenie im. Jana Karskiego. Festiwal odbędzie się w Kielcach w dniach 11-19 listopada.

SPOTKANIE W DIALOGU z dominikaninem o. TOMASZEM DOSTATNIM
„Papież Franciszek – dlaczego jest niezrozumiany w Polsce”12945.jpg

Tomasz Dostatni OP – dominikanin, publicysta, duszpasterz inteligencji, rekolekcjonista. Ukończył studia filozoficzne i teologiczne w Krakowie. Mieszkał w Pradze, gdzie pełnił funkcje mistrza nowicjatu i proboszcza. W latach 1995–2000 pełnił funkcję dyrektora Wydawnictwa „W drodze”. Jest autorem kilkudziesięciu programów telewizyjnych z cyklu „Rozmowy w drodze”. Publikuje także w prasie świeckiej i katolickiej. Tłumaczy z języka czeskiego. Prowadzi dominikańską Fundację Ponad Granicami im. św. Jacka Odrowąża
w Lublinie. Z UMCS w Lublinie współorganizuje od kilku lat program Przekraczać mury;  z Uniwersytetem Adama Mickiewicza cykl spotkań Europa, ale jaka?; w ramach Konfrontacji Teatralnych
w Lublinie stały cykl Jak żyć? (spotkanie z filozofami). Zaangażowany jest w ruch ekumeniczny, dialog z innymi religiami oraz dialog społeczny. Związany jest z ruchem spotkań młodzieży „Lednica 2000”.  W Polskiej Prowincji Dominikanów pełni funkcję promotora ekumenizmu.


więcej o festiwalu >>>

___ ___ ___


30 października 2014,
artykuł za Gazeta Krakowska >>>

Marta Paluch
O. Dostatni: Dusza jest obrazem Boga w człowieku

Czy zmarli kontaktują się z nami po śmierci, po co im nasza modlitwa – wyjaśnia dominikanin,
o. Tomasz Dostatni

Dla kogo jest Święto Zmarłych? Dla nas czy dla dusz zmarłych ludzi?

To święto wyrasta z bardzo starej chrześcijańskiej tradycji. Chodzi w nim o to, abyśmy my, żyjący na ziemi, pamiętali o tych, którzy odeszli. Dla mnie najpiękniejszy tekst mówiący o tej pamięci, o modlitwie za zmarłych, znajduje się w wyznaniach św. Augustyna sprzed prawie 1600 lat. Opowiada o tym, jak umierała jego matka, Monika. Przy jej łóżku stoi Augustyn i jego brat, a matka widząc jak cierpią, mówi: Nieważne, gdzie mnie pochowacie. Nieważne, gdzie będzie mój grób. Ważne, żebyście o mnie pamiętali podczas mszy.
To jest chrześcijańskie świadectwo, że najpiękniejszą modlitwą za zmarłych jest Eucharystia. I my możemy przez tę modlitwę po prostu o nich pamiętać.


Zadałam to pytanie, bo mam wrażenie, że celebracja tego święta bardziej służy nam, by ukoić tęsknotę i ból, a mniej tym duszom, dla których zapalenie znicza nie ma większego znaczenia.

Nie przeciwstawiałbym tych dwóch światów. Celebracja potrzebna jest i nam, i im. Nam wszystkim, nie tylko chrześcijanom. Spotykam się czasem z Żydami, którzy przyjeżdżają tu na groby swoich rodziców, dziadków.

Też palą świeczki?

Tak, ale też starają się podziękować i pamiętać o zmarłych poprzez swoją modlitwę – kadisz. Dla wyznawców jednego Boga, taka modlitwa jest bardzo ważna – bo wierzymy, że się ze zmarłymi spotkamy, że razem
z nimi będziemy blisko Boga. A ci, którzy są przeznaczeni do zbawienia, dusze w czyśćcu, potrzebują naszej modlitwy. Oczyszczenia z grzechów, które popełnili.


Co w ogóle wiemy o duszy?

To, co człowiek nazywa duszą, czyli pierwiastek życia, jest opisane już na pierwszych stronach Pisma Świętego, w Księdze Rodzaju: Bóg stworzył człowieka na swój obraz i podobieństwo... Tchnął w jego nozdrza, tchnienie życia, wskutek czego stał się człowiek istotą żywą. Dusza to właśnie obraz Boga w człowieku, wymiar przeznaczony nieśmiertelności. Ważne, żeby zobaczyć, że człowiek jest ożywiany przez duszę.

Ale śmierć kojarzy nam się przede wszystkim z ciałem. Z momentem, w którym przestaje ono funkcjonować.
 
Doświadczenie czyjegoś umierania widzimy przez zobaczenie martwego ciała. To doświadczenie
prowadzi nas na cmentarze w dzień zmarłych. O tej rozłące, cierpieniu i samotności najpiękniej mówią treny Jana Kochanowskiego: „Wielkieś mi uczyniła pustki w domu moim, moja droga Orszulo tym zniknieniem swoim. Pełno nas, a jakoby nikogo nie było”. Z drugiej strony, kiedy wejdziemy na Krakowskie Przedmieście
w Warszawie, natrafimy na ławeczkę w parku koło kościoła Sióstr Wizytek. Siedzi tam sobie ks. Jan Twardowski z brązu. A gdy naciśniemy guzik, słychać słowa jego najbardziej cytowanego wiersza: „Śpieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą”. Ten wers również pokazuje tęsknotę i pragnienie miłości. Pytała pani, czy to święto jest nam tak bardzo potrzebne… Tak, bardzo. Żebyśmy zrozumieli, że możemy drugiego człowieka kochać także po śmierci. Modlitwa za niego jest przejawem takiej miłości.


Modlimy się za dusze zmarłych. Ale czy dusza istnieje także przed narodzeniem?

Nie. Kościół mówi bardzo jasno: Bóg stwarza duszę człowieka w momencie gdy zostaje mu dane życie. Wraz z poczęciem. Bóg jest tym, który współtworzy człowieka, dając mu duszę nieśmiertelną.
Indywidualną. Tej konkretnej osobie.


Co się z nią dzieje po śmierci?

Wtedy jest przeznaczana do życia wiecznego, współuczestnictwa w życiu Boga. W chrześcijaństwie
i judaizmie mamy koncepcje oczyszczenia duszy po śmierci, która czeka na końcowe zmartwychwstanie.


I trochę cierpi w czyśćcu?

Tak, cierpi. Ale w tym cierpieniu jest także wielka nadzieja, bo w perspektywie Boga jest przestrzeń wielkiej miłości.

Te czyśćcowe dusze czekają w przedsionku do nieba?

W Kościele wierzymy w świętych obcowanie. To nie są tylko kanonizowani święci, ale też nasi zmarli, ich dusze, również w czyśćcu – bo one przecież także są przeznaczone do zbawienia.

Kontaktują się z nami?

Bezpośrednio się do nas nie zwracają, choć pokusa i potrzeba, by tak było, w nas jest. Ale to tylko nasza potrzeba. Wydałem kiedyś książkę biskupa Jana Szlagi, znanego biblisty pt. „Reportażu stamtąd nie będzie”. Inaczej mówiąc, przepływ jest tylko w jedną stronę.

Czyli w którą?

To my zanosimy za zmarłych modlitwę, ale oni się z nami nie kontaktują. Przynajmniej nie w taki sposób, w jaki pokazuje to ludowa tradycja.



Są ludzie, którzy twierdzą, że tego kontaktu doświadczyli.

Myślę, że lepiej by to wyjaśnił psycholog. Człowiek po prostu w pamięci, wyobraźni, swojej świadomości doświadcza spotkania z bliskimi. To ma oczywiście charakter duchowy, tak samo jak doświadczamy obecności świętych w naszym życiu. Ale to nie jest tak, że oni na nasze życie wpływają. Na nie wpływa Bóg.

Niektórzy upierają się, że niemal fizycznie czują obecność zmarłych.

Ja bym to nazwał przestrzenią miłości – człowiekowi, który bardzo kocha, trudno przeżyć rozłąkę. I te spotkania ze zmarłymi dzieją się na płaszczyźnie tej jego miłości… Pan Bóg dopuszcza, że tego kontaktu doświadczamy. W przestrzeni wiary, świętych obcowania.

Więc nie jest to nasz wymysł, że jakaś interakcja zachodzi?

Powtarzam: reportażu z tamtej strony nie będzie. Z drugiej strony: w naszej pamięci i modlitwie zmarli są zawsze obecni.
go
5000.jpg








___________________________

OGŁOSZENIA DUSZPASTERSKIE
>>>
___________________________
Msze święte w Bazylice:

niedziele:

6:30; 8:00; 9:00; 10:30; 12:00; 16:00; 18:00; 19:30 [20:00 lato]

dni powszednie:

6:30
; 8:00; 12:00; 18:00
w piątki dodatkowo: 9:00
                               więcej >>>
Spowiedź:
Podczas każdej mszy świętej.
Dodatkowo w piątki:
od 8:00-12:30 i od 16:00-18:30
                            więcej >>>
Nabożeństwa:
dni powszednie: 17:30
piątki: Droga Krzyżowa po mszy św. o 9:00 oraz o 17:15
niedziele: po mszy św. o 16:00
                              więcej >>>


5018.jpg
 

     Modlimy się o odnalezienie
       Relikwii Krzyża Świętego


14226.jpg















      Torba, smycz, magnesy...

13596.jpg















7244.jpg












    Laur Konserwatorski 2013
7241.jpg










    za Kaplicę Tyszkiewiczów
          Kryształowa cegła
7246.jpg










 

  dla klasztoru oo. Dominikanów
zamknij
Portal lublin.dominikanie.pl używa cookies (ciasteczek). Używamy ich wyłącznie w celu poprawy funkcjonalności.
Korzystanie z naszego serwisu jest jednoczesnym wyrażeniem zgody na używanie cookies (ciasteczek).
Można zmienić ustawienia w przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.